Brak zainteresowania młodych osób tradycyjnymi zawodami to problem nie tylko hut


Justyna Koc - 27 lut 2019 6:00


- Cały sektor przemysłowy zmaga się z niedoborem fachowców. Lata zastoju w szkolnictwie zawodowym sprawiły, że ze szkół wychodziły kolejne roczniki młodych, którzy mieli problemy ze znalezieniem pracy. Widzimy jednak, że ten trend zaczyna się odwracać - mówi Magdalena Jankowska, dyrektor HR na Europę Północno-Wschodnią w Owens-Illinois, czołowym światowym producencie szklanych opakowań.

Owens-Illinois ma zakład w Jarosławiu i Poznaniu. Jak wygląda sytuacja na rynku pracy w tych regionach?

Magdalena Jankowska, dyrektor HR na Europę Północno-Wschodnią w Owens-Illinois: - Rynek pracy w Jarosławiu i w Poznaniu bardzo się różni. Wielkopolska to region o najniższym w Polsce poziomie bezrobocia. Obserwujemy tam klasyczny rynek pracownika. Rywalizacja o kandydatów jest więc bardzo silna i aby odpowiedzieć na rosnące potrzeby rekrutacyjne, musimy zabiegać o pracowników, którzy dopiero zaczynają swoją karierę. Dlatego rozpoczęliśmy współpracę ze szkołami średnimi i uczelniami wyższymi.

Podkarpacie to z kolei region, który w ostatnich latach bardzo się zmienił i rozwinął. Firmy skupione w Dolinie Lotniczej stale prowadzą rekrutacje. Mimo że bezrobocie nadal jest większe niż w większości województw, obserwujemy silną rywalizację o inżynierów. Bliskość wschodniej granicy ułatwia zatrudnianie pracowników z Ukrainy, choć wiemy, że jest to dość ryzykowne rozwiązanie z punktu widzenia stabilności. Już dziś badania pokazują, że jedna czwarta Ukraińców pracujących w naszym kraju będzie chciała wyjechać z Polski, szukając atrakcyjniejszych warunków zatrudnienia za granicą.

O pracownika łatwo więc nie jest. Które stanowiska najtrudniej jest obsadzić?

- Podobnie jak inne firmy produkcyjne, najczęściej poszukujemy wykwalifikowanych pracowników fizycznych oraz inżynierów. Praca w hucie nigdy się nie zatrzymuje, a piec wygaszamy tylko wówczas, gdy chcemy przeprowadzić jego remont, co dzieje się raz na kilkanaście lat. Jak wiele zakładów produkcyjnych działamy więc w systemie zmianowym, z trudnymi warunkami środowiskowymi zatrudnienia. Dla młodszego pokolenia, choć staramy się zapewnić naszym pracownikom maksimum komfortu, taka forma zatrudnienia bywa przeszkodą. Z tego powodu kluczowe jest odpowiednie kompensowanie tego systemu czasu pracy atrakcyjnymi benefitami.

Owens-Illinois do swoich zakładów w Jarosławiu i Poznaniu najczęściej poszukuje wykwalifikowanych pracowników fizycznych oraz inżynierów. (Fot. mat. pras.) Owens-Illinois do swoich zakładów w Jarosławiu i Poznaniu najczęściej poszukuje wykwalifikowanych pracowników fizycznych oraz inżynierów. (Fot. mat. pras.)

Luka pokoleniowa i brak rozwiniętego systemu szkolnictwa zawodowego to problemy, z którymi borykają się huty. Jak państwo radzą sobie z tymi wyzwaniami?

- Od dawna podkreślamy, że konieczna jest ścisła współpraca biznesu i szkół, tak aby kwalifikacje nowych pracowników były jak najlepiej dostosowane do wymogów nowoczesnego przemysłu. Dziś technologie rozwijają się dużo szybciej niż programy nauczania, dlatego huta w Jarosławiu współpracuje z lokalnym Zespołem Szkół Technicznych i Ogólnokształcących.

We wrześniu 2018 roku wystartował nowy kierunek kształcący w zawodzie technik automatyk. Program nauczania został przygotowany wspólnie z naszymi pracownikami, którzy są ekspertami w swojej dziedzinie, a w trakcie całego cyklu kształcenia uczniowie będą brali udział w zajęciach w zakładzie O-I. To dla nas wielka szansa, bo będziemy mogli pozyskiwać grupę absolwentów, którzy wchodzą na rynek pracy już jako świetnie wyszkoleni specjaliści.

Mówi się, że zawód hutnika, który w przeszłości był zawodem tradycyjnym, przekazywanym z pokolenia na pokolenie, w oczach młodego pokolenia stracił atrakcyjność. Czy faktycznie tak jest?

- Brak zainteresowania młodych osób tradycyjnymi zawodami to problem nie tylko hut. Cały sektor przemysłowy zmaga się z niedoborem fachowców. Lata zastoju w szkolnictwie zawodowym sprawiły, że ze szkół wychodziły kolejne roczniki młodych, którzy mieli problemy ze znalezieniem pracy. Widzimy jednak, że ten trend zaczyna się odwracać.

Młodzi zaczęli sobie zdawać sprawę, że posiadanie praktycznych umiejętności technicznych jest doceniane na rynku pracy i po prostu się opłaca, zwiększając ich szanse na atrakcyjną i dobrze płatną pracę. Dodatkowo pod wpływem pokoleń Y i Z rynek zaczął się zmieniać, a młodzi coraz lepiej się na nim odnajdują. Mimo że w zakładzie nie jesteśmy w stanie zagwarantować np. elastycznego czasu pracy, to staramy się tworzyć atrakcyjne warunki zatrudnienia.

Jak zatem obalić stereotypy dotyczące pracy w hucie i przyciągnąć młodych do firmy? 

- Korzystamy z tego, że jesteśmy organizacją o zasięgu globalnym i liderem w swojej branży. Żadna inna firma na świecie nie produkuje tylu opakowań szklanych, co O-I. Co za tym idzie, gwarantujemy naszym pracownikom nie tylko możliwość rozwoju w międzynarodowym środowisku, ale również pozyskania unikatowego doświadczenia.

Dla młodych dodatkowym atutem jest to, że efekty swojej pracy widzą na co dzień w swoich kuchniach czy na sklepowych półkach. Wytwarzamy szkło dla najpopularniejszych światowych marek z sektora żywności i napojów, w przyjaznym dla środowiska opakowaniu, co - jak na co dzień obserwujemy - staje się coraz bardziej docenianym przez pracowników i kandydatów aspektem.

Dla młodych dodatkowym atutem jest to, że efekty swojej pracy widzą na co dzień w swoich kuchniach czy na sklepowych półkach. (Fot. mat. pras.) Dla młodych dodatkowym atutem jest to, że efekty swojej pracy widzą na co dzień w swoich kuchniach czy na sklepowych półkach. (Fot. mat. pras.)

Firma O-I zmierza w stronę Przemysłu 4.0. Jak tutaj wygląda sytuacja, jeśli chodzi o kandydatów - czy łatwo znaleźć pracowników z odpowiednimi kompetencjami?

- Rozwój technologii oraz przemysł 4.0 coraz częściej wymieniane są jako wyzwania, z którymi rynek pracy musi zmierzyć się w najbliższych latach. Wbrew powszechnym obawom, roboty nie zabiorą nam pracy, jednak wymuszą kształcenie w nowych kierunkach. Dążymy do automatyzacji tych najnudniejszych i powtarzalnych operacji, na rzecz tworzenia stanowisk bardziej kreatywnych, mających znaczący wpływ na biznes.

Rozwój przemysłu oznacza na pewno konieczność przekwalifikowania i ciągłego doskonalenia. Widzimy również ogromną rolę onboardingu. Naszych pracowników często uczymy zawodu od podstaw, ponieważ nie ma szkół, które przygotowują do pracy w hucie. Kształcimy wykwalifikowanych ekspertów  w dziedzinie produkcji szkła, z którymi wiążemy się na lata. Dodatkowym atutem, przyciągającym szczególnie młode pokolenia, jest możliwość zdobycia unikalnej wiedzy, którą dzielimy się z zakładami na całym świecie.

O-I w Polsce to także Business Service Centre w Poznaniu. Jak wiadomo, sektor BPO/SSC rośnie w ogromnym tempie - rocznie powstaje kilkaset nowych miejsc pracy. Konkurencja jest spora. Czy w związku z tym wyzwania rekrutacyjne są jeszcze większe?

- Wraz ze wzrostem całego rynku BPO/SSC rośnie nasze centrum. Przez cztery lata funkcjonowania nasz zespół bardzo się rozwinął, jest nas dziś pięć razy więcej niż w 2014 r. Wielu pracowników, z którymi zaczynaliśmy, stało się liderami i dziś są dyrektorami czy szefami działów.

Konkurencja w Poznaniu jest ogromna, bo jak pokazują dane ABSL, liczba firm z sektora BRO/SSC zbliża się do stu, a zatrudnienie w tej branży znalazło już 15 tysięcy osób. To dość komfortowa sytuacja dla pracowników, bo mogą przebierać w ofertach. Naszą rolą jako pracodawcy jest więc wyróżnić się, wykreować świetną atmosferę pracy w atrakcyjnym logistycznie miejscu i sprawić, żeby kandydaci zdecydowali się związać właśnie z nami.

W BSC świetnie sprawdza się również system poleceń. Wychodzimy z założenia, że pracownicy to nasi ambasadorzy i szczególnie cenimy sobie ich rekomendacje.

Oprócz usług finansowo-administracyjnych dla całej Europy O-I w Polsce dostarcza także usługi IT dla wszystkich lokalizacji O-I na świecie. Jak przekonać informatyka do pracy w firmie z sektora hutniczego?

- Wiemy, że trudno już teraz przyciągnąć specjalistę IT tylko wysokim wynagrodzeniem. Dla tych kandydatów dużo bardziej liczy się atmosfera, elastyczne godziny pracy i liczne, coraz bardziej niestandardowe benefity pozapłacowe.

Co ciekawe, zauważyliśmy też, że nasi pracownicy czują satysfakcję z pracy w firmie, która ma swój wkład w zrównoważony rozwój, a jej działania są odpowiedzialne i bezpieczne. O-I to największy na świecie kupiec szkła pochodzącego z recyklingu. Tworzymy opakowania wykonane z najbardziej ekologicznego materiału. Dla naszego zespołu to powód do dumy.

Rozwój przemysłu oznacza na pewno konieczność przekwalifikowania i ciągłego doskonalenia.  (Fot. mat. pras.) Rozwój przemysłu oznacza na pewno konieczność przekwalifikowania i ciągłego doskonalenia. (Fot. mat. pras.)

Ile trzeba zapłacić, by pracownicy zostali na dłużej w centrum usług wspólnych, a jaką kwotą zadowolą się osoby zatrudnione w hucie?

- Konkurencja o pracowników jest bardzo wyraźna zarówno w sektorze BPO/SSC, jak
i branży produkcyjnej. Często sposobem na zatrzymanie talentów w firmie jest podniesienie wynagrodzeń. Stawki, jakie oferujemy pracownikom zarówno w zakładach, jak i w BSC, są konkurencyjne, ale dziś to nie jest jedyne kryterium, jakie biorą pod uwagę kandydaci.

Firmy oferują cały wachlarz benefitów pozapłacowych i szczególnie w BSC to często one decydują o atrakcyjności pracodawcy. Skupiamy się zatem na atrakcyjnym pakiecie pozapłacowym oraz na pozamaterialnych elementach, które, jak pokazuje nasze doświadczenie, są coraz bardziej doceniane przez pracowników.

Mówi się, że pracownicy mogą przebierać w ofertach pracy (szczególnie w BPO/SSC). Jednak czasy, kiedy pracownik odchodził z firmy za przysłowiowe 200 zł, minęły. Rzeczywiście tak jest?

- Benefity pozapłacowe odgrywają coraz większą rolę. Ten trend jest szczególnie wyraźny
w centrum usług wspólnych. Nasi pracownicy mają dostęp do prywatnej opieki medycznej, rozszerzonego ubezpieczenia na życie i karty MultiSport. Poza tym w czasie pracy mogą spędzić czas w chill romie i play roomie. Niedawno wprowadziliśmy program "fizjo w pracy", dający pracownikom możliwość skorzystania z usługi masażu wykonywanego przez profesjonalnych fizjoterapeutów.

Tym, co nas szczególnie wyróżnia, jest O-I Club, w ramach którego nasi pracownicy wraz z rodzinami lub znajomymi podejmują różne aktywności, np. organizują wyjazdy na narty czy wychodzą wspólnie do restauracji lub na paintball. Chcemy, żeby pracownicy mieli poczucie, że słuchamy ich potrzeb i staramy się na nie odpowiadać. Dajemy pracownikom możliwość aktywnego udziału w życiu firmy i wywierania wpływu na podejmowane decyzje. Dziś jest to element szczególnie doceniany, dlatego korzystamy z wyjątkowej wiedzy i pomysłów naszych pracowników, dając w zamian możliwość aktywnego wpływu na kształt organizacji.



www.pulshr.pl | 20-11-2019 15:47:28