Zwalniają i... zatrudniają. Złożony obraz rynku pracy w bankowości


Justyna Koc - 11 sty 2019 6:00


W wielu sektorach mamy do czynienia z rynkiem pracownika. Inaczej jest w bankowości, gdzie obraz jest niejednorodny. Doradcy w oddziałach tracą pracę, z kolei w obszarze back office rekruterzy doświadczają trudności rekrutacyjnych.

W ubiegłym roku padły kolejne rekordy, jeśli chodzi o bezrobocie w Polsce. Według danych GUS stopa bezrobocia w listopadzie 2018 r. wyniosła 5,7 proc. (rok wcześniej było to 6,5 proc.). W ubiegłym roku padł też kolejny rekord – liczba bezrobotnych spadła poniżej 1 mln (zarejestrowanych było 950,5 tys. osób bez pracy).

Pracodawcy mają problemy z rekrutacją pracowników. Przedstawiciele większości branż mówią o rynku pracownika. Kandydaci mając większy wybór wywierają presję płacową i zmuszają firmy do zmiany warunków pracy. Tak jest przykładowo w IT, budownictwie, sektorze usług wspólnych czy w sektorze produkcyjnym. Okazuje się jednak, że we wszystkich obszarach można mówić o rynku pracownika. Inny obraz rynku pracy mamy w bankowości.

Banki zwalniają...

- Ostatnie lata były bardzo burzliwe w bankowości. W tej chwili sektor zmierza w kierunku konsolidacji, a liczba pracowników się kurczy. Na sytuację mają wpływ nie tylko fuzje i przejęcia, ale także digitalizacja powodująca zmniejszanie liczby oddziałów bankowych. Stanowiska wyeksponowane na klienta (biznesowego, detalicznego czy korporacyjnego) stają się więc zbędne. Najlepsi pozostają w organizacji, natomiast pracownicy, którzy nie odnaleźli się w nowej rzeczywistości, muszą pożegnać się z pracą. Mimo zwolnień, prowadzimy dla banków rekrutacje na stanowiska sprzedażowe – mówi Dagmara Kłos, senior consultant w Antal Banking & Insurance.

Rekrutacja nadal sprawia bankom trudności, szczególnie w dziale audytu i ryzyka. Ten trend jest niezmienny od wielu lat (Fot. Shutterstock) Rekrutacja nadal sprawia bankom trudności, szczególnie w dziale audytu i ryzyka. Ten trend jest niezmienny od wielu lat (Fot. Shutterstock)

Potwierdzają to statystyki. Jak wynika z raportu „Polska bankowość w liczbach” przygotowanego przez PRNews.pl i Bankier.pl, niemal wszystkie banki zmniejszyły liczbę etatów. Przebadane placówki na koniec trzeciego kwartału 2018 r. zatrudniały łącznie 111,2 tys. osób na etatach. To o 1,5 tys. mniej niż w drugim kwartale tego samego roku i o 3,4 tys.  mniej niż w analogicznym okresie 2017 roku.

Jak podkreślają autorzy raportu, trend spadkowy utrzymuje się już od dłuższego czasu i na razie nic nie wskazuje, by sytuacja miała się zmienić. Przyczyną są przede wszystkim zmieniające się preferencje klientów. Coraz więcej osób przekonuje się do obsługi finansów z poziomu smartfona i komputera i rzadziej zagląda do oddziałów. Wpływ na spadające zatrudnienie ma także automatyzacja i robotyzacja procesów.

- Każda branża zmierza w stronę digitalizacji, a banki są pionierami w tej kwestii. Klienci, szczególnie młodzi, coraz rzadziej pojawiają się w oddziałach bankowych, ponieważ wolą korzystać z rozwiązań, które umożliwiają im kanały elektroniczne – wyjaśnia Kłos.

...i zatrudniają

Kolejnym obszarem w bankowości jest back office. Tutaj rekrutacja nadal sprawia bankom trudności, szczególnie w dziale audytu i ryzyka. Ten trend jest niezmienny od wielu lat.

- Nie pomaga fakt, że w ostatnim czasie po tego typu specjalistów zaczęły sięgać towarzystwa ubezpieczeniowe – wyjaśnia Dagmara Kłos. - Obserwujemy również, że coraz więcej osób decyduje na zmianę ścieżki kariery i odchodzi z bankowości. Z kolei banki rozrastają się, pojawia się coraz więcej regulacji, zatem popyt na pracowników back office'wych rośnie. Trudności rekrutacyjne będą więc narastać – dodaje.

Zwrot banków w stronę digitalizacji z jednej strony sprawia, że front office'owe stanowiska są likwidowane, z drugiej strony tworzone są nowe miejsca pracy.

- Zauważamy wzrost zapotrzebowania na pracowników specjalizujących się w rozwoju obszaru digital. Nie chodzi o informatyków, którzy napiszą kod, ale specjalistów, którzy zajmą się rozwojem całego działu. – nie potrzeba tylko informatyków, ale specjalistów którzy zadbają także o np. user experience – wskazuje Dagmara Kłos.

Banki otwierają się na młodych

Milenialsi wkrótce zdominują rynek pracy. Według badania Deloitte do 2025 r. aż 75 proc. pracowników będzie stanowić pokolenie Y. Młodym praca w banku nierzadko kojarzy się z mało ciekawym zajęciem. To jednak się zmienia – banki zauważyły nie tylko nowe oczekiwania klientów, ale także kandydatów.

- Do tej pory banki były postrzegane jako sztywne i skostniałe instytucje, ale stabilne. Jednocześnie dziś również młodym specjalistom zależy na stabilności zatrudnienia. Z drugiej strony szukają oni ciekawych wyzwań. Dzięki temu, że banki są przodownikami w obszarze digital, mogą spełnić oczekiwania przedstawicieli młodszych pokoleń – komentuje Dagmara Kłos.

- W ciągu ostatnich kilku lat bardzo skrupulatnie budowały swój employer branding na rynku. Nie są już postrzegane jako prehistoryczne organizacje, ale jako miejsce, gdzie pracownicy mają dostęp do nowoczesnych technologii, mogą liczyć na elastyczny czas pracy, a nad ich pracą czuwają menedżerowie posiadający sporą wiedzę, którą chętnie się dzielą. Gdy natomiast nie podoba im się praca na danym stanowisku, mogą przenieść się do innego działu - coraz częściej kompetencje i umiejętności pracowników wykorzystywane są w różnych obszarach – dodaje ekspert firmy Antal.

Przykładem jest mBank, który stara się pokazać młodym, że jest miejscem, w którym pracownicy mają szansę pracować przy innowacyjnych i ciekawych projektach.

- Tworzymy dynamiczne środowisko, w którym dajemy możliwość zgłaszania i wdrażania własnych pomysłów. Jednocześnie dla osób ceniących mobilność oferujemy pracę zdalną, natomiast kobiety powracające do pracy po urlopie macierzyńskim mogą liczyć na udogodnienia, które będziemy jeszcze rozbudowywać (np. dodatkowe dni na opiekę nad dzieckiem czy możliwość pracy zdalnej) – tłumaczy Paulina Rutkowska, dyrektor HR w mBanku.

Zmiany widać także w wyborze lokalizacji i wystroju biur. Strefy relaksu z huśtawkami, pokoje do gier, smartfon działający jako klucz do bramek wejściowych – tak w wielkim skrócie wygląda biuro mBanku w Łodzi. W tworzenie biura było zaangażowanych 80 ambasadorów.

- Bardzo ważnym aspektem była współpraca, a także przestrzeń, która będzie jej sprzyjać. Chcieliśmy, aby jak najwięcej punktów było wspólnych - mamy duże i przestrzenne kuchnie na każdym piętrze, wspólną kawiarnię czy strefę relaksu. Wszystko po to, by pracownicy z różnych obszarów spędzali ze sobą jak najwięcej czasu. Ludzie mogą wymieniać się pomysłami. Integracja i komunikacja są tutaj najważniejsze. Przykładowo na dachu mamy przestrzeń, z której latem będą mogli korzystać pracownicy, robiąc na przykład wspólnego grilla. Zależy nam na zmianie sposobu myślenia pracowników. Chcemy, by po prostu lubili tu pracować – wyjaśnia Rutkowska.

Siedziba mBanku w Łodzi (Fot. mat. pras.) Siedziba mBanku w Łodzi (Fot. mat. pras.)

Otwartość banków coraz większa

Zwiększa się również otwartość banków na zatrudnianie ludzi spoza branży. Jak zaznacza Dagmara Kłos, w 2018 r. coraz więcej pracodawców z tego sektora stawiało na pracowników z zewnątrz.

- Osoby ze świeżym podejściem do biznesu i bez nabytych przez lata nawyków mogą wnieść do banków nowe spojrzenie i pomysły – wyjaśnia Dagmara Kłos.

Nowoczesne spojrzenie widać także podczas rekrutacji. Banki sięgają po innowacyjne metody, np. hackathony dotychczas kojarzone głównie z sektorem IT. Przykładowo w 2018 r. ING Bank Śląski zorganizował hackathon - „Lion’s Den ING Modelling Challenge”. Podczas pierwszego z nich uczestnicy mieli za zadanie dokonanie analizy kredytowej na podstawie danych wykorzystywanych w bankowości oraz danych pochodzących z mediów społecznościowych. Najlepsi przeszli do drugiego etapu, podczas którego mieli 8 godzin na część analityczną zleconego zadania. Zwycięska drużyna otrzymała nagrodę pieniężną w wysokości 10 tys. złotych oraz możliwość współpracy z ING Bankiem Śląskim. Drużyna zajmująca drugie miejsce otrzymała 7,5 tys. zł, trzecie – 5 tys. zł.

Wynagrodzenia w bankowości

Jak zaznacza Dagmara Kłos, wynagrodzenia w bankowości rosną, podobnie jak w innych sektorach.

- W obszarze front office tempo jest stosunkowo niskie. Tutaj pracodawcy bardzo często zmieniali tylko systemy premiowe – to wystarczało, by zaspokoić oczekiwania pracowników - mówi Kłos.

- Inaczej jest w obszarze back office, gdzie pensje rosły szybciej. Co prawda nie były to olbrzymie wzrosty. Spodziewam się jednak, że 2019 rok wymusi na pracodawcach kolejne podwyżki. Kandydaci wiedzą, że są pożądani na rynku pracy, zatem ich oczekiwania finansowe rosną - dodaje.

Zgodnie z raportem płacowym Hays w 2018 r. pensje w bankowości wzrosły średnio o 5 proc. Największe podwyżki, sięgające nawet 15 proc., dostali eksperci z obszaru technologii, audytu wewnętrznego oraz AML (przeciwdziałanie praniu pieniędzy).

Na stanowiskach dyrektorskich pensje wynoszą od 10 tys. zł do 31 tys. zł brutto. Z kolei wspomnieni już doradcy klienta detalicznego zarabiają najczęściej 4 tys. zł. Ci, którzy doradzają firmom z sektora MŚP, mogą liczyć na optymalne wynagrodzenie w wysokości 8 tys. zł, a doradcy korporacji dostają najczęściej 15 tys. zł miesięcznie.



www.pulshr.pl | 25-03-2019 06:59:55