Związek zawodowy za jawnością wynagrodzeń. "Ograniczylibyśmy patologie na rynku pracy"


KDS - 10 sty 2019 17:00


Ujawnienie poziomu wynagrodzeń, szczególnie osób zajmujących ważne funkcje w życiu społecznym, ucięłoby spekulacje na temat wysokości płac kadry kierowniczej, polityków, dziennikarzy czy związkowców - o powracającym co pewien czas pomyśle mówi Piotr Szumlewicz, przewodniczący mazowieckich struktur OPZZ.

Piotr Szumlewicz, przewodniczący mazowieckich struktur OPZZ wskazuje, że obecnie nawet prezesi spółek skarbu państwa i instytucji publicznych zasłaniają się tajemnicą przedsiębiorstwa i nie chcą ujawniać dochodów kadry zarządzającej.

- Politycy dyskutują o wynagrodzeniach w NBP, ale problem jest znacznie szerszy i nie dotyczy tylko sektora publicznego, ale też firm prywatnych. W wielu przedsiębiorstwach prezesi radykalnie podnoszą sobie wynagrodzenia, a w tym samym czasie pensje dla pracowników stoją w miejscu. Często dochodzi też do dużych różnic płacowych między osobami zatrudnionymi na tych samych stanowiskach, a ponadto w wielu firmach ma miejsce dyskryminacja ze względu na płeć - komentuje Szumlewicz.

Jego zdaniem wprowadzenie jawności płac przyniosłoby wiele korzyści. Przyczyniłoby się do ograniczenia patologii na rynku pracy i poprawienia jakości dialogu społecznego w poszczególnych przedsiębiorstwach. Jawność wynagrodzeń mogłaby też zwiększyć zaufanie do instytucji publicznych i poprawić wizerunek spółek skarbu państwa.

- Ujawnienie poziomu wynagrodzeń, szczególnie osób zajmujących ważne funkcje w życiu społecznym, ucięłoby również spekulacje na temat wysokości płac kadry kierowniczej, polityków, dziennikarzy czy związkowców. Dzięki temu powszechna stałaby się wiedza, jakie są nierówności płacowe i jaki jest realny poziom płac w poszczególnych branżach i na poszczególnych stanowiskach. Jawność płac odsłoniłaby też skalę kolesiostwa i przyznawania dobrze płatnych stanowisk rodzinom i znajomym przedstawicieli władzy - zaznacza związkowiec, który dodaje, że OPZZ Mazowsza jest za wprowadzeniem całkowitej jawności płac zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym. 

Warto też przypomnieć wyniki badania Hays Poland „(Nie)jawne oferowane wynagrodzenie 2018”. Osoby biorące w nim udział wskazały, że właśnie wysokość zarobków, to informacja, której zdaniem szukających pracy najczęściej brakuje w ogłoszeniach. 

Hays Poland wskazuje, że tylko 4 proc. firm zamieszcza informację o zakresie oferowanego wynagrodzenia we wszystkich publikowanych ogłoszeniach rekrutacyjnych. Kolejne 14 proc. firm podaje taką informację incydentalnie. W Polsce, w przeciwieństwie do wielu państw europejskich, nie przyjęły się ani zwyczajowe, ani prawne środki rozpowszechniania informacji o wynagrodzeniach i w naszej kulturze wysokość zarobków jest rozpatrywana w kategorii tabu.

Tymczasem aż 87 proc. kandydatów uważa, że w ogłoszeniach brakuje właśnie informacji o zarobkach. - Ogłoszenie, które nie zawiera informacji o oferowanym wynagrodzeniu jest w mniejszym stopniu zauważane, co ogranicza szanse na szybkie dotarcie do docelowej grupy ekspertów, a tym samym na zatrudnienie pracownika o pożądanych kompetencjach - podkreśla Paula Rejmer, ekspert Hays Poland.

Na podobną tendencję wskazują wyniki bania Work Service. Aż 84 proc. respondentów badania uważa, że w ogłoszeniach o pracę powinny być podawane stawki wynagrodzenia.

- Dla specjalistów poszukujących pracy zawarta w ogłoszeniu informacja o wysokości wynagrodzenia jest wyznacznikiem tego, jakiego poziomu doświadczenia oczekuje pracodawca. Jeśli w danej branży osoba o niewielkim doświadczeniu zarabia np. 3 tys. zł, a doświadczony specjalista ok. 7 tys. zł, to podanie widełek w granicach 4-5 tys. zł będzie sygnałem, do których osób z szerokiej puli potencjalnych kandydatów kierowana jest ta konkretna oferta - zauważa Patrycja Łąkowska z portalu Jober.pl.



www.pulshr.pl | 21-03-2019 12:32:27