Nie ma porozumienia w sprawie podwyżek w budżetówce


KDS - 6 lip 2018 12:30


Zespołowi do spraw budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych Rady Dialogu Społecznego nie udało się dojść do porozumienia w sprawie wynagradzania pracowników budżetówki. Fiasko rozmów oznacza groźbę zorganizowania protestów przez związki zawodowe.

Rząd przyjął, że podstawą do opracowania przyszłorocznego budżetu będzie wzrost PKB w 2019 r. o 3,8 proc. oraz inflacja w wysokości 2,3 proc. Założono w związku z tym, że fundusz płac w budżetówce wzrośnie o 2,3 proc. Jednak automatycznej podwyżki wynagrodzeń na takim poziomie, o jaki postulują związki zawodowe nie będzie.

- Dlaczego pracownicy budżetówki są dyskryminowani płacowo? - dopytywali się w trakcie dyskusji przedstawiciele NSZZ Solidarności. Podkreślali, że wynagrodzenia w budżetówce są nadmiernie zróżnicowane. A głosu związkowców  nie uwzględniania się w dyskusji prowadzonej na ten temat.

- Wzrost wynagrodzeń jest zbyt mały. Nie widzę szans na porozumienie - stwierdził Henryk Nakonieczny z komisji Krajowej NSZZ Solidarność.

Krytycznie o efektach czwartkowych rozmów wypowiada się również Dorota Gardias, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych, które negatywnie zaopiniowało rządowe założenia budżetu państwa na rok 2019.

- Złamana została fundamentalna zasada dialogu społecznego: Rada Ministrów z góry wiedziała, że wskaźniki wzrostów opisane w budżecie są nienegocjowalne. Według nas przyjęte założenia są zbyt konserwatywne i nie idą w parze z narracją rządu, wedle której wzrost PKB jest rekordowy a wszelkie wskaźniki gospodarcze rosną.

FZZ wnioskuje, by w debacie nad budżetem rząd wyliczał średnią płacę uwzględniając także wynagrodzenia w sferze budżetowej i w mikroprzedsiębiorstwach, czyli w firmach zatrudniających do 9 osób.

- Jak się okazało na ostatnim posiedzeniu zespołu problemowego Rady Dialogu Społecznego do spraw budżetu, rząd w dalszym ciągu publikując dane dotyczące przeciętnej płacy, omija budżetówkę oraz mikrofirmy. Gołym okiem widać, że nie uwzględniając najniższych zarobków, zawyża prognozy gospodarcze - wytyka Gardias. 

Przewodnicząca FZZ przestrzega, że brak porozumienia doprowadzi do akcji protestacyjnych służb publicznych. - 10 lipca ogólnopolską akcję protestacyjną rozpoczyna NSZZ Policjantów - przypomina.

- Do końca września projekt budżetu musi znaleźć się w Sejmie. Niestety wszystko wskazuje na to, że ani sfera budżetowa, ani my nie dostaniemy takich pieniędzy, które by nas satysfakcjonowały - mówił w rozmowie z Portalem Samorządowym Ryszard Proksa, przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność". - Albo rząd ujmie nas w budżecie i pokaże, że da więcej, albo decyzja będzie jedna: wyjście na ulice. Swój sprzeciw manifestować będą nie tylko nauczyciele, ale także służba zdrowia czy pracownicy administracji rządowej i samorządowej. Wyjdziemy jako cały związek. Nie może być tak, że jednemu coś się rzuci, drugiemu coś się rzuci, a my nadal czekamy - dodawał.

Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w przyszłym tygodniu rozmowy w sprawie protestu mają przeprowadzić związki zrzeszające pracowników medycznych; między innymi pielęgniarki.



www.pulshr.pl | 15-11-2019 03:30:40