Farmacja, praca: W polskich aptekach będą pracować farmaceuci z Ukrainy?


RynekAptek.pl/AT - 24 lis 2017 8:10


W obliczu niedoboru pracowników rośnie zainteresowanie zatrudnianiem pracowników ze Wschodu. Czy w aptekach też jest zapotrzebowanie na dodatkową siłę roboczą?

• Obecnie w Polsce odnotowuje się stosunkowo niskie bezrobocie, będące na poziomie 6,6 procent.

• Pojawia się problem braku rąk do pracy.

• Rośnie zainteresowanie zatrudnianiem pracowników ze Wschodu.

• Jednak grupa obcokrajowców zainteresowanych pracą w polskich aptekach nie jest wielka.

Wiele osób pochodzących z Ukrainy, Białorusi czy Rosji decyduje się na emigrację w celach zarobkowych. Nierzadko ich kwalifikacje są bardzo wysokie i potwierdzone uzyskaniem dyplomu z najlepszych uczelni w kraju. Czy wobec wzrostu zapotrzebowania na wykwalifikowaną kardę farmaceuci ze Wschodu mogą wkrótce zastąpić Polaków?

Jak potwierdza Tomasz Leleno, rzecznik NIA, wnioski o uznawanie kwalifikacji zawodowych w Polsce trafiają głównie od naszych wschodnich sąsiadów.

- Warunkiem ich pozytywnego rozpatrzenia jest nostryfikacja oryginalnego dyplomu na jednym z polskich wydziałów farmaceutycznych oraz pozytywne zaliczenie egzaminu ze znajomości języka polskiego, przeprowadzonego przez Naczelną Izbę Aptekarską. W skali roku o pracę w naszym kraju ubiega się grupa 4 – 6 osób – podaje rzecznik.

Dobór czy niedobór?

Z danych wynika więc, że grupa obcokrajowców zainteresowanych pracą w polskich aptekach nie jest wielka. Pytanie czy jest w ogóle na nich popyt?

Niedawno Marek Tomków, wiceszef NIA przyznał, że „w Polsce zatrudnionych w aptekach jest ok. 24 tysięcy farmaceutów, jednak obecnie mamy ogromny niedobór farmaceutów. Mamy województwa, gdzie niedobór jest wręcz legendarny, np. lubuskie”.

Czytaj też: Pracownicy z Ukrainy powinni lepiej zarabiać. Inaczej wyjadą z Polski

Z kolei Alina Górecka, prezes Wielkopolskiej Izby Aptekarskiej przekonuje, że dzisiaj nie ma popytu na farmaceutów z Ukrainy, Białorusi i Rosji. Pracownicy aptek zza wschodniej granicy nie stanowią więc konkurencji dla polskich farmaceutów.

- Na terenie województwa wielkopolskiego był jeden przypadek, gdzie po odpowiednich szkoleniach poznańska uczelnia uznała, że dyplom uzyskany przez farmaceutę na Ukrainie, jest równoważny z dyplomem polskim. Ta osoba, po zdaniu egzaminu z języka polskiego, uzyskała prawo wykonywania zawodu na terenie Polski – powiedziała prezes Wielkopolskiej OIA.

Praca na czarno "nie przejdzie"

Naczelna Izba Aptekarska nie posiada danych odnośnie zarobków aptekarzy pochodzących z Ukrainy. Faktem jednak jest, że mogą oni godzić się na nieco mniejsze pensje, co może być korzystne dla przedsiębiorców posiadających apteki. Czy wobec tego dochodzi także do zatrudnienia ukraińskich farmaceutów „na czarno?”

Prezes Górecka zapewnia, że nie ma takiej możliwości, aby farmaceuci będący obcokrajowcami i nie posiadający prawa wykonywania zawodu farmaceuty na terenie Rzeczypospolitej Polskiej byli zatrudniani w aptekach.

- Byłoby to działanie niezgodne z prawem. Przedsiębiorca prowadzący aptekę oraz kierownik apteki byliby narażeni na poniesienie dotkliwych konsekwencji prawnych i finansowych za taki stan rzeczy ze strony WIF, NFZ a nawet sądów powszechnych – wyjaśnia.

Dodaje, że apteka, ma obowiązek przekazywania sprawozdań, a kierownik apteki jest ustawowo zobligowany do prowadzenia ewidencji fachowego personelu apteki, w tym techników farmaceutycznych i farmaceutów.

- Kierownik odpowiada za funkcjonowanie apteki zgodnie z Ustawą Prawo Farmaceutyczne i Ustawą o Izbach Aptekarskich, które regulują kwestie uprawnień do świadczenia usług farmaceutycznych w aptekach – uzasadnia Alina Górecka.

W jej ocenie, nie ma również potrzeby zatrudniania techników farmaceutycznych pochodzących z innych krajów, przy obecnej znacznej nadpodaży tych pracowników na rynku pracy. Jak wskazuje, absolwenci techników farmaceutycznych mają problemy z otrzymaniem pracy, nie mówiąc o miejscach, w których mogą odbyć staż. Tutaj też znaczenie ma fakt, że kształcenie techników, zgodnie z decyzją podjętą w 2014 roku zostało wygaszone. Ostatni nabór odbył się roku szkolnym 2017/2018.

Farmaceuta - bakalawr

Dominik Żyro, prezes Związku Zawodowego Techników Farmaceutycznych RP zwraca uwagę, że rynek pracy we wszystkich dziedzinach otworzył się zdecydowanie dla obywateli Ukrainy po zniesieniu obowiązku wizowego do Polski. Praktycznie więc każdy sektor w Polsce korzysta z możliwości zatrudnienia obywateli tego kraju.

Zaznacza jednocześnie, że zatrudnianie osób pochodzących z Ukrainy w praktyce jest dużo bardziej złożone, gdyż nie mogą oni podjąć w Polsce pracy bez wizy i odpowiednich dokumentów. Zwłaszcza branża farmaceutyczna jest dość skomplikowana ze względu na charakter zawodu. - Zawód technika farmaceutycznego jest zawodem regulowanym i obowiązują tu odpowiednie standardy kształcenia. System edukacji farmaceutów na Ukrainie, bo takim mianem określa się ogół osób pracujących w aptekach bez względu na poziom wykształcenia, wygląda inaczej niż w Polsce – wskazuje prezes Żyro.

Wyjaśnia, że kształcenie na Ukrainie odbywa się na uczelniach wyższych oraz colleage'ach kończących się uzyskaniem odpowiedniego stopnia zawodowego. Colleage'e farmaceutyczne, które w przeważającej części stanowią szkoły państwowe, daje absolwentowi tytuł farmaceuty-bakalawra, natomiast uniwersytet tytuł magistra farmacji.

Wzrośnie zapotrzebowanie na techników?

Dodaje, że istnieje możliwość podniesienia kwalifikacji zawodowych poprzez kontynuację nauki po ukończeniu colleage'u do uzyskania tytułu magistra w ramach studiów uwzględniających wcześniej uzyskany tytuł zawodowy. - Jest to pewna odmienność w porównaniu z systemem kształcenia w Polsce. Chociaż uczelnie wyższe wdrażają system boloński, taki system podwyższania kwalifikacji istnieje na Ukrainie od wielu lat – podkreśla Dominik Żyro.

W jego ocenie, ma to swoje zalety, ale również i wady w aspekcie uznania wykształcenia w Polsce. - Kształcenie odbywa się w standardach absolutnie nie odbiegających od standardów kształcenia w innych państwach członkowskich Unii Europejskiej, a można nawet powiedzieć, że w wielu przypadkach kładzie się większy nacisk na niektóre kwestie – mówi prezes ZZTF.

Jego zdaniem, regulacja prawna dotycząca wygaszenia kształcenia zawodowego techników farmaceutycznych w Polsce może mieć wpływ na zapotrzebowanie na przedstawicieli tego zawodu.

- Pomimo przyjętych rozwiązań przez ustawę "AdA", apteki wciąż się otwierają. Trudno określić jak będzie wyglądał rynek pracy w sektorze farmaceutycznym za 5 czy 10 lat. To bardzo dynamicznie zmieniająca się branża – wskazuje Dominik Żyro.

Cały artykuł czytaj tutaj.



www.pulshr.pl | 28-02-2020 19:05:26