PARTNERZY PORTALU partner portalu partner portalu partner portalu partner portalu

CSR w Polsce: W większości firmy są dzikie i prymitywne

• Przez ostatnie 15 lat społeczna odpowiedzialność polskiego biznesu stała się lepsza, lecz ciągle nie jest najlepiej.
• Nie zmieni się to zresztą, dopóki "odpowiedzialność" będzie jedynie hasłem budującym marketingowy wizerunek.
• Według przedsiębiorców marketingowe korzyści z CSR – owszem – pojawiają się. Nie mogą być jednak główną motywacją.
• Motywacją przedsiębiorców powinien być etos, którego nam brakuje, oraz to, że są po prostu ludźmi.

  • Autor:JP
  • 31 maj 2016 11:26
CSR w Polsce: W większości firmy są dzikie i prymitywne
– Mam średnie mniemanie o biznesie, a jestem jego reprezentantem – powiedział Marek Śliboda, prezes firmy Marco. (Fot.: PTWP)
REKLAMA

CSR, czyli społeczna odpowiedzialność biznesu (ang. corporate social responsibility), zdobywa popularność w Polsce od ok 15 lat. W ciągu tego czasu nastąpiła zmiana na lepsze, ale ciągle nie jest ona wystarczająca.

− 15 lat temu jedynymi firmami, które w ogóle mniej więcej wiedziały, o co chodziło, były międzynarodowe koncerny. Żadna spółka nie raportowała. Przeskok od tamtego czasu jest niesamowity. Pojawiły się przemyślane strategie, które zachęcają i pociągają innych do naśladowania. Motorem zmian, które odniosłyby trwały efekt, może być dyrektywa, która od 2017 r. narzuci konieczność raportowania − oceniła Irena Pichola, partner Deloitte w zespole ds. zrównoważonego rozwoju w Europie Centralnej.

− Przeprowadziliśmy badanie w Europie Środkowo-Wschodniej. Wynika z niego, że poziom świadomości na temat zaangażowania sięga 80 proc., czyli znacząco się podniósł − dodała.

Irena Pichola, partner Deloitte w zespole ds. zrównoważonego rozwoju w Europie Centralnej (Fot.: PTWP)
Irena Pichola, partner Deloitte w zespole ds. zrównoważonego rozwoju w Europie Centralnej (Fot.: PTWP)

W odpowiedzi na pytanie o realną zmianę w prowadzeniu biznesu przyznała jednak:

− Chcielibyśmy, żeby było lepiej. Gdy spojrzymy na sytuację dojrzale, to marzymy, żeby być dalej. CSR to konieczność wobec interesariuszy, klientów, pracowników. To standard w biznesie, choć często daleka do niego droga.

Jej zdaniem odpowiedzialny biznes lepiej też nazywać zrównoważonym rozwojem, żeby tej sfery nie ograniczać wyłącznie do zarabiania pieniędzy.

− Zaangażowanie społeczne biznesu jest cenne, ale nie to chcemy rozumieć prze całościowy wpływ firm na otoczenie − wyjaśniła.

− Widzę dużą zmianę na lepsze. Łatwo być krytycznym, ale boli mnie, jeśli nie docenia się zasług. Owszem, skala jest niewystarczająca, ale należy docenić osoby, które poświęciły swój czas na realizację tej zmiany. Niestety, w naszym systemie edukacji nie wyssaliśmy z mlekiem matki innego patrzenia na biznes, więc musimy to podawać innymi metodami. Według wyników naszego badania mali i średni przedsiębiorcy naprawdę inaczej patrzą na zarządzanie firmą, jeśli są trochę uświadomieni. Nie bójmy się pokazywać dobrych przykładów, powinniśmy być z nich dumni − dodała Irena Pichola.

Również Jowita Twardowska, dyrektor ds. komunikacji i CSR w Lotos, przyznała, że w CSR wiele się wydarzyło i nastąpiła ogromna profesjonalizacja.

− Nie nastąpiła jakaś jedna, wyraźna zmiana, ale cały czas jesteśmy na dobrej drodze. Wykorzystujemy dużo dostępnych narzędzi. Zaczynaliśmy od raportu, teraz raportujemy bardziej regularnie. Lotos to inna firma niż 15 lat temu. To wynika ze skali działalności i liczby stacji − powiedziała.

Jowita Twardowska, dyrektor ds. komunikacji i CSR w Lotos (Fot.: PTWP)
Jowita Twardowska, dyrektor ds. komunikacji i CSR w Lotos (Fot.: PTWP)

Wskazała na to, że nastąpiła zmiana w samych pracownikach Lotosu.

− Oni dzisiaj rozumieją, czym jest CSR i nie traktują go jako coś ekstra, ale na co dzień wdrażają te rozwiązania. Jestem najbardziej dumna, że liderzy przeszli zmianę i rozumieją, czym jest odpowiedzialność społeczna − przyznała.

Marek Śliboda, prezes firmy Marco, zwrócił za to uwagę, że uznanie sukcesu lub porażki ostatnich lat zależy od punktu widzenia.

− Jeśli ktoś ma charakter optymisty, to powie, że dużo się udało. A jeśli ktoś postawi poprzeczkę wyżej, to stwierdzi, że w znacznej większości polskie firmy są dzikie i prymitywne, chociaż duże i dochodowe. Sam o biznesie mam średnie mniemanie, a jestem jego reprezentantem. Ciekawi mnie, jaki procent społeczeństwa uważa, ze CSR to narzędzie do wyciskania kolejnych efektów ekonomicznych − ironizował.

Marek Śliboda, prezes firmy Marco (Fot.: PTWP)
Marek Śliboda, prezes firmy Marco (Fot.: PTWP)

− Jeśli pracownik przyjdzie do nowej firmy i jest średnio inteligentny, to po tygodniu zauważy, czy ideały działają, czy nie. Jeśli on widzi, ze firma mówi jedno, a robi drugie, to powie, że to jest marketing. I będzie miał racje. Wiemy, że mamy zarówno firmy, w których CSR jest szczery, jak i te, w których jest fasadowy. Nie wiemy tylko, jaki jest odsetek jednych i drugich − dodał Marek Śliboda.

Korzyści z CSR

Krzysztof Gorzkowski, menedżer PR i marketingu w Kapsch Telematic Services, na pytanie o korzyści jego firmy z CSR, odpowiedział przekornie:

− Myślałem, że znowu będę mówił, że w Polsce CSR jest najtańszą formą marketingu.

− Wczoraj podpisaliśmy porozumienie z prezydentem Gliwic − podjął jednak. − Jakiś czas temu nieodpowiedzialni urzędnicy zbudowali autostradę, która jest przegrodzona w poprzek bramkami. Kapsch, jako firma odpowiedzialna społecznie, proponuje rozwiązanie wbrew urzędnikom. Rozdajemy urządzenia, które są biletem do bramek, dzięki czemu nie trzeba stać w korkach. Do tej pory wydano 2,5 mln biletów, teraz nie będziemy musieli wydawać na nie pieniędzy. To korzyść zarówno dla kierowców, jak i dla naszej firmy.

Krzysztof Gorzkowski, menedżer PR i marketingu w Kapsch Telematic Services (Fot.: PTWP)
Krzysztof Gorzkowski, menedżer PR i marketingu w Kapsch Telematic Services (Fot.: PTWP)

Także Jowita Twardowska przyznała, że korzyści jest więcej niż kosztów.

− Trudno wyobrazić sobie firmę takiej skali jak Lotos, która nie dba o pracowników, o otoczenie, o BHP. Programy etyczne są wdrażane nie tylko na papierze. Korzyści odnosi nie tylko nasza firma, ale i nasi partnerzy, w tym niebiznesowi. Oni też widzą zmiany w dużych firmach − przyznała.

Z tym podejściem nie zgodziła się z kolei dyrektor fundacji im. Lesława A. Pagi Anna Mieleszko.

− To, że zbudowano wizerunek CSR jako działania czysto marketingowego, jest błędem ostatnich 15 lat, a takie stanowisko przewija się w dyskusjach. Młodzi pracownicy uważają, że firmy zajmują się CSR tylko po to, by zwiększyć sprzedaż i zamydlić oczy − oceniła.

Zgodziła się za to, że coś się przez te 15 lat udało: zrozumienie firm.

− Teraz istnieją nie tylko okazyjne zbiórki na dom dziecka, ale też stałe działania − wyjaśniła.

Anna Mieleszko dyrektor fundacji im. Lesława A. Pagi (Fot.: PTWP)
Anna Mieleszko dyrektor fundacji im. Lesława A. Pagi (Fot.: PTWP)

− Nie można mówić, ze jeśli CSR jest traktowany jako narzędzie marketingowe, to źle − włączył się do polemiki nt. użyteczności Krzysztof Gorzkowski. − Nie ma nic dziwnego w tym, że większość firm traktuje CSR jako skuteczne i tanie narzędzie. Nie ma w tym również nic złego.

Dodał, że trzy hasła utożsamiane z CSR, czyli interesariusze, wpływ i strategia, są przecież także hasłami biznesu.

− Tak się zarządza firmą, tylko w odwrotnej kolejności − stwierdził.

Marek Śliboda − przeciwnie − nie uznał korzyści za swoją motywację:

− Nasze działania zawsze były skierowane na to, żeby zmieniać otoczenie na lepsze. Nikt nie planował korzyści. Jeśli ktoś tylko o nich myśli, powinien się zastanowić, co jest odpowiedzialnością, a co marketingiem. My wpisaliśmy CSR w rdzeń ideologiczny firmy. Wybraliśmy życie odpowiedzialne, nie wygodne. Satysfakcja z tego jest wystarczająca. Korzyści też są, ale raczej jako efekt uboczny − powiedział.

Lojalni pracownicy

Aby osiągnąć ten stan w swojej firmie, uznał, że łatwiej wybierać ludzi do pracy niż zmieniać tych, którzy pracują.

− Trudno zmienić człowieka, który nie wierzy w pomoc. Łatwiej rekrutować tylko tych, którzy naturalnie się z nią identyfikują. Ważne jest zaangażowanie ludzi wewnątrz organizacji, a nie tylko samej organizacji, która jest dochodowa i spośród swoich zysków łatwo może przekazać pewien procent − ocenił.

− Jesteśmy przykładem firmy, która odrzuca bardzo płytkie hasło, że możemy być albo dochodowi, albo odpowiedzialni. To fikcyjny wybór. Wiemy, że można mieć i to, i to. Ta wiedza jest kluczowa. Niestety, brakuje odpowiedniego systemu edukacji, która promowałaby CSR. Wzięliśmy więc sprawy w swoje ręce i prowadzimy projekt edukacyjny w szkołach. Chcemy stworzyć i przeszkolić przyszłych menedżerów, właścicieli, dyrektorów i pracowników, którzy mieliby CSR zapisany w genach − powiedział prezes.

Jako potwierdzenie swych słów opowiedział o lekcji CSR, którą prowadził kilka dni temu w szkole:

− Zapytałem ośmiu osób, czy woleliby wesprzeć projekt związany ze zdrowiem lub życiem czy kółko szachowe. Dwie osoby wybrały szachy. Nie spodziewałem się takiej odpowiedzi, bo było dla mnie oczywiste, że zdrowie i życie są ważniejsze. Ale im było po prostu bliżej do szachów niż do chorych i sądzę, że mówili poważnie. My jednak mamy tak niszową ideologię, że te dwie osoby nigdy nie zostałyby u nas zatrudnione, niezależnie od wykształcenia.

− W firmach zwykle kompetencje są najważniejsze. U nas – cechy charakteru. Merytoryka jest wtórna, bo może zmienić tylko tyle, że staniemy się globalną firmą nie za 75, tylko 50 lat. Zamiast tego wolimy mieć pracowników, którzy w 100 proc. identyfikują się z celem − wyjaśnił Marek Śliboda.

Jego zdaniem, jeśli trzyma się wszystkich, problem jest duży. Jeśli tylko tych, którzy rozumieją idee – jest łatwiej.

W Marco proces rekrutacji jest wieloetapowy, a metodą na sprawdzenie wartości pracownika jest skomplikowany proces rozmów i weryfikacji.

− Efekt mamy taki, że w firmie o dobrym wizerunku ludzie po prostu chcą pracować − wskazał korzyść.

− Zdarza się czasem, że ludzie oszukują, ale zwykle tylko widzą się lepszymi, niż są. Uważają się za fantastycznych i efektywnych. Na pytanie, „czy jesteś taki i taki”, odpowiadają „tak”, bo przypomną sobie jeden potwierdzający przypadek, a zapomną o pięciuset przeczących. Pomimo narzędzi, nie da się wszystkiego zweryfikować. Na szczęście środowisko, które stworzyliśmy, jest środowiskiem podobnie myślących ludzi. Czasem zdarzało się, że proces rekrutacyjny zawiódł. Wtedy środowisko zauważało, że coś jest nie tak. Pamiętam telefon pracownika, który zadzwonił przekazać, że z inną pracownicą jest chyba coś nie tak, bo przyszła do pracy i z nikim się nie przywitała − powiedział.

Na historię o miłośnikach szachów Jowita Twardowska odpowiedziała, że to dobrze, że ludzie są różni.

− Ja nie skreślałabym tych dwóch osób, potraktowałabym je jako wyzwanie. Pracownicy, którzy przychodzą do Lotosu, coraz częściej mówią: „przychodzę, bo robicie dużo fajnych rzeczy, ja chcę pracować w takiej firmie”. Pokolenie Y chce robić coś więcej, a nie tylko otrzymywać wypłatę co miesiąc − powiedziała.

Irena Pichola podobnie przyznała, że pracownicy Deloitte są lojalni.

− Jesteśmy atrakcyjnym pracodawcą, mamy też dodatkową nić porozumienia z klientami – to są korzyści i nie bójmy się ich doszukiwać. Nie bójmy się nimi zarządzać, tak jak zarządzamy korzyściami innych sfer. Myśląc w ten sposób, zakładamy nowe okulary − stwierdziła.

Pomaganie leży w ludzkiej naturze

Myślenie w kategoriach korzyści biznesowych nie podoba się również ks. Jackowi Stryczkowi, założycielowi charytatywnego stowarzyszenia Wiosna.

ks. Jacek Stryczek, założyciel stowarzyszenia Wiosna (Fot.: PTWP)
ks. Jacek Stryczek, założyciel stowarzyszenia Wiosna (Fot.: PTWP)

− Stowarzyszenie Wiosna organizuje Akademię Przyszłości, czyli pomoc dzieciom z problemami w szkole. Każda wicekonsul, która przyjeżdżała do nas z USA, chciała być wolontariuszką. Prezentowały tym samym postawę „problemy ludzi wokół są moimi problemami”. Zacznijmy mówić o tak prostych rzeczach, a nie tylko wielkich − polecił ks. Stryczek.

Opowiedział również o ostatniej rozmowie z jednym z najbogatszych Polaków o tym, że różne rzeczy mogą się wydarzyć i że pieniądze mogą bardzo pomóc.

− On ze zdziwieniem odparł: „ale to są przecież moje pieniądze”. − Ja też jestem pracodawcą. Od dawna robimy badanie pracowników i tego, co się pisze o byłym pracodawcy. Opinie są takie, że jeśli ktoś pracuje z sensem, to człowiek się rozwija i wokół są inni fajni ludzie. Podejmujemy duże projekty i to się opłaca, bo pracownicy podejmują wyzwania w takim środowisku.

− Najbardziej nam przeszkadza sytuacja, w której zaczynamy się dogadywać z firmą na temat akcji charytatywnej, a ona wie lepiej, co powinniśmy robić. Wtedy – nawet, gdy się staramy – to owoc zwykle jest marny. Oni są dobrzy w swoim obszarze, a my w swoim. Opłaca się więc współpraca. Dobrze to działa np. z TK Maxx: są zbiórki przy kasach i inne akcje − przedstawił.

Ks. Stryczek chce pokazywać CSR naturalnie:

− To nie jest wymysł ostatnich 20 lat, tylko nasza prawdziwa natura. Tacy jesteśmy jako ludzie − uważa.

− Należy jednak pamiętać, że łatwo zaspokoić swoją potrzebę pomagania. Pracowaliśmy z pewnym dużym bankiem i dla nich ważne było, że kupili jeden wózek dla dziecka. To ich zaspokoiło. A z tych środków można zrobić więcej rzeczy i to bardziej sensownych − zastrzegł.

Według niego na szpitalnym oddziale paliacji nie słyszy się rozmów o biznesie, tylko o tym, dla kogo pacjenci są ważni, kto ich odwiedza.

− Nawet ci egoistyczni przypominali sobie, jak to 30 lat temu pomogli córce. Kiedy ludzie weryfikują swoje życie, stają się reakcyjni i społeczni. Nie uciekniemy przed tym. Jestem zwolennikiem odkrywania tej pierwotnej natury. W firmie nie zmieniamy się w bezosobowy biznes, tylko ciągle jesteśmy ludźmi − zaznaczył.

Współpraca fundacji z firmami

Współpracę z firmami od strony fundacji Anna Mieleszko oceniła dobrze.

– Prowadzimy działania społeczne i często jesteśmy elementem strategii CSR firm, bo wyszukujemy młode talenty i pomagamy im rozwinąć skrzydła oraz trafić do firm. Z kolei szefowie pomagają nam ich kształcić. Więc nie tylko odbieramy pieniądze, ale też żyjemy w symbiozie – powiedziała.

– Od 15 lat zauważam, że firmy mają strategie CSR, ale boli mnie brak dobrego pomysłu. Firma dzwoni do nas, że zbliża się czerwiec, który u nich jest miesiącem CSR i pytają, co w związku z tym mogą zrobić, żeby coś sobie zaraportować. A ważne jest rozumienie tego, czym jest działalność społeczna: robieniem czegoś dla społeczeństwa z korzyścią dla firmy, którym może być np. branding – zastrzegła.

Także Jolanta Czernicka-Siwecka, prezes fundacji Iskierka, uznała, że relacje z biznesem są ważne.

– Jeśli do tego dołożyć zaufanie, to można zrealizować najbardziej szalone pomysły. Przyda się też trochę odwagi z obu stron na inność i odmienność – zachęciła.

Jolanta Czernicka-Siwecka, prezes fundacji Iskierka (Fot.: PTWP)
Jolanta Czernicka-Siwecka, prezes fundacji Iskierka (Fot.: PTWP)

– Firmy zaczynają myśleć szerzej i CSR działa w ramach procesów, nawet kilkuletnich, a nie tylko pojedynczych akcji. Dzielimy się wzajemnie kompetencjami: rozwijamy się, a ze swojej strony dajemy dobry know-how. Przyszedł teraz czas, by CSR wprowadzać także w urzędach, instytucjach publicznych, żeby tamtejsi pracownicy korzystali z naszego doświadczenia. My też możemy się od nich wiele nauczyć – powiedziała prezes.

Z kolei według Małgorzaty Stelmach, prezesa fundacji MSD dla Zdrowia Kobiet, kluczem jest szczerość korporacji w postępowaniu.

– Wpisać sobie w misji firmy „odpowiedzialność” – to jedna rzecz. Pracownicy muszą wierzyć, że misja nie jest tylko fikcyjnym dokumentem. Poza tym trzeba w każdym działaniu firmy być konsekwentnym, wierzyć w nie i żyć nim. Wiara pracowników jest kluczem do sukcesu – uznała.

Małgorzata Stelmach, prezes fundacji MSD dla Zdrowia Kobiet (Fot.: PTWP)
Małgorzata Stelmach, prezes fundacji MSD dla Zdrowia Kobiet (Fot.: PTWP)

Zaznaczyła też, że firma nie może przychodzić i narzucać swojego działania fundacji – nawet, jeśli jest mądra.

Co myślą firmy?

Ks. Stryczek w ramach podsumowania przypomniał, że to nie firmy myślą, tylko ich prezesi.

– Budzę kontrowersje, kiedy nie mówię, że przedsiębiorca jest zły, a pracownik ma zawsze racje. Ale przecież jeśli przedsiębiorców uznamy za zło, to utniemy gałąź, na której siedzimy. Czemu mamy nakładać na nich dodatkowy ciężar? Problem w tym, że nie istnieje u nas etos przedsiębiorcy. Wielu, których poznałem, nie miało potrzeby pokazywania ludzkiej twarzy, tylko szli w kanonie dorobkiewicza – przyznał ze smutkiem.

Jego zdaniem teraz mamy w Polsce przełom: czy będziemy krajem etosu przedsiębiorcy, który interesuje się społeczeństwem, sztuką i w ogóle jest kimś, czy krajem ludzi, którzy tylko mają firmę?

– Najlepszą rzeczą, jaka nam się przydarzyła, było otworzenie granic Unii Europejskiej. Ludzie zobaczyli, że można żyć inaczej. Marketing był dla mnie czarną twarzą CSR – płacono za wizerunek, nie za działanie. Teraz wkraczamy na normalną drogę, na której jeśli masz środki, to działasz, pomagasz i po prostu jesteś człowiekiem – stwierdził.

Dyskusję moderowała Mirella Panek-Owsiańska, prezes Fundacji Odpowiedzialnego Biznesu.

Mirella Panek-Owsiańska, prezes Fundacji Odpowiedzialnego Biznesu (Fot.: PTWP)
Mirella Panek-Owsiańska, prezes Fundacji Odpowiedzialnego Biznesu (Fot.: PTWP)

Artykuł powstał na podstawie panelu „Polityka odpowiedzialności społecznej w strategiach firm”, który odbył się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

PODOBAŁO SIĘ? PODZIEL SIĘ NA FACEBOOKU

KOMENTARZE (1)

Do artykułu: CSR w Polsce: W większości firmy są dzikie i prymitywne

Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
  • xxx 2016-05-31 17:15:25

    Język tego artykułu, styl i literówki porażają... Pozdrawiam redaktora...

Redakcja poleca

Nie przegap żadnej nowości!

Subskrybuj newsletter PulsHR.pl Zamawiając newsletter akceptujsz Politykę prywatności portalu


REKLAMA

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.