Związkowcy, by działać, biorą urlop. Pracodawcom nie podoba się to

Czy związkowcom ograniczy się prawo do korzystania z doraźnych zwolnień od pracy? Pracodawcy uważają, że działacze go nadużywają. Dlatego też szykują się zmiany w przepisach.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Związkowcy, by działać, biorą urlop. Pracodawcom nie podoba się to

PODZIEL SIĘ


Autor: jo

16 paź 2014 18:40


- Są przypadki, że takie doraźne oddelegowania trwają nawet kilka tygodni, bo są one wykorzystywane na czas urlopu przewodniczącego związku. Związkowcy nie mają hamulców i pod byle pretekstem domagają się zwolnień, a pracodawca, który ma ich udzielić, najczęściej to robi w trosce o spokój społeczny - zauważa Monika Gładoch, radca prawny, ekspert Pracodawców RP na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”.

Czytaj też: Założyli związek zawodowy "Solidarność" i od razu stracili pracę

Chodzi o zapis Ustawy o związkach zawodowych, zgodnie z którym związkowcy mogą ubiegać się u pracodawcy o zwolnienie od wykonywania obowiązków służbowych na czas, który jest im potrzebny na czynności wynikające z funkcji związkowych, jeśli nie jest to możliwe w wolnym czasie.

Działacze najczęściej korzystają z tego zapisu w celu uczestniczenia w szkoleniach, zebraniach, czy nieformalnych spotkaniach.

To jednak nie jest w smak pracodawcom. Przygotowali oni więc propozycję, która ma być rozpatrywana w ramach zapowiadanej nowelizacji Ustawy o związkach.

Czytaj też: Z kim ma się dogadywać szef, jeśli w firmie nie ma związków zawodowych?

- Najprostszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie limitów godzin doraźnych zwolnień dla poszczególnych organizacji. Rozumiemy, że są one czasem konieczne, lecz nie może być tak, że każdy związek korzysta z tego bez ograniczeń. Dobrym rozwiązaniem byłoby zróżnicowanie liczby godzin w zależności od rangi związku - proponuje Monika Gładoch w rozmowie z „DGP”.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA