Władysław Kosiniak-Kamysz: Dajmy sobie szansę

- Komisją Trójstronną nie jestem rozczarowany. Udaje nam się wiele spraw uzgodnić. (…) nie zgadzam się z bardzo krzywdzącą opinią niektórych, że nie ma dialogu społecznego. Jest! - przekonuje Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Władysław Kosiniak-Kamysz: Dajmy sobie szansę

PODZIEL SIĘ


Autor: wnp.pl/Jacek Ziarno

27 lut 2013 9:29


Związki zawodowe zapowiadają niepokoje społeczne. Śląska „Solidarność" przestrzega, że cały Śląsk stanie w strajku powszechnym. Zarzucają rządowi brak dialogu, głoszą, że Komisja Trójstronna to atrapa, po prostu nie działa.

Władysław Kosiniak-Kamysz, minister pracy i polityki społecznej: - Niebawem minie rok od dnia, kiedy zostałem przewodniczącym Komisji Trójstronnej. Posiedzenia prezydiów odbywają się zazwyczaj raz w miesiącu, a jeśli trzeba, nawet częściej. Posiedzenia plenarne są raz na dwa miesiące, a były momenty, że i co dwa tygodnie. Z kolei zespół ds. prawa pracy spotyka się i dyskutuje o planach zmian w Kodeksie Pracy wyjątkowo często. Wiceminister Radosław Mleczko dyskutował na nim przez 9 miesięcy! Negocjował z partnerami społecznymi projekt z każdej możliwej strony. Jak więc w ogóle można powiedzieć, że nie było konsultacji?

Związkowcy kłamią?

- Mogę się zgodzić, że nie zawsze dochodzimy do porozumienia. Tak było z uelastycznieniem czasu pracy. Wydawało się, że kompromis był już na wyciągnięcie ręki, ale nie mogliśmy dłużej zwlekać, bo pracodawcy i pracownicy bardzo potrzebują tego rozwiązania. Dzięki niemu będą mogli ograniczyć zwolnienia. I gwarantuję, że będziemy rozmawiali dalej. Dlatego nie zgadzam się z bardzo krzywdzącą opinią niektórych, że nie ma dialogu społecznego. Jest!

Co do roli i osiągnięć Komisji Trójstronnej jest pan znacznie mniej krytyczny niż premier Waldemar Pawlak.

- Mamy inne doświadczenia. Premier Pawlak nieporównywalnie dłużej jest w polityce, dłużej szefował Komisji Trójstronnej. Ja wciąż mogę się wiele od niego nauczyć. Komisją Trójstronną nie jestem rozczarowany. Udaje nam się wiele spraw uzgodnić. Choćby w ustawie emerytalnej - kwestie prewencji wypadkowej: wspólny wniosek pracodawców i związkowców został przyjęty. A też słyszeliśmy, że konsultacji społecznych nie było!

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA