Tesco ma problemy, bo zarząd nie słuchał pracowników

- Kiedy Tesco weszło do Polski w kraju panowało duże bezrobocie, a ludzie zabiegali o pracę w handlu. I rzeczywiście, warunki oferowane w tamtym czasie przez Tesco były zadowalające. Ale z czasem coś zaczęło się psuć. Zarobki przestały wystarczać na godziwe życie - mówi Elżbieta Jakubowska, przewodnicząca “Solidarności Tesco”.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Tesco ma problemy, bo zarząd nie słuchał pracowników

PODZIEL SIĘ


Autor: DlaHandlu.pl/aw

dlahandlu.pl

13 lut 2018 13:02


W ocenie Elżbiety Jakubowskiej pierwsze sygnały wskazujące na to, że firma nie idzie właściwą drogą, pojawiły się jeszcze przed 2014 rokiem.

- Sieć położyła zbyt duży nacisk na procedury i planogramy, a nie na zapewnienie towaru na półkach, a co za tym idzie efektywny handel. Pracownicy sklepów i ich kierownicy ugrzęźli w papierologii. Na działania marketingowe, takie jak oznaczenia produktów, wydano w tym czasie wiele pieniędzy, w naszej ocenie nie przełożyło się to na sprzedaż. W rozmowach z ówczesnym zarządem wskazywaliśmy obszary, które naszym zadaniem zostały przeinwestowane. Później zarząd doszedł do takiej samej refleksji - mówi w rozmowie z Dlahandlu.pl.

Jak dodaje, zmniejszanie zatrudnienia, aby obniżyć koszty płacowe obalało teorię pracodawcy, że procedury i rutyna zapewnią właściwe funkcjonowanie firmy.

Doprowadziło to do sytuacji braku rąk do pracy - jednego z większych problemów sieci.
- Doprowadzono do takiej sytuacji, że jeśli któryś z pracowników zachoruje, to wywołuje to wielkie poruszenie. Trzeba zmieniać grafiki kilku osób, żeby tę lukę wypełnić. Tesco ratuje się też pracownikami z agencji tymczasowych, ale ci nie garną się do pracy w naszej sieci z powodu nadmiaru obowiązków.

Cały wywiad czytaj tutaj

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.