Sytuacja Kompanii Węglowej katastrofalna: górnicy wyjdą na ulicę

Największa spółka górnicza w Europie jest w krytycznej sytuacji: 2 mld zł długów i 80 mln zł straty netto w pierwszym kwartale roku. Część z 55 tys. zatrudnionych w Kompanii osób do 5 maja nie musi zjawiać się w pracy, ponieważ spółka zarządziła przestój. Obawy o dalszy los Kompanii są coraz większe.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Sytuacja Kompanii Węglowej katastrofalna: górnicy wyjdą na ulicę

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

28 kwi 2014 6:23


Widmo kolejnej fali likwidacji kopalń staje się coraz bardziej realne. - Każdy mieszkaniec Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, który pamięta lata 90-te, wie co to oznacza. Likwidacja kopalń to utrata dziesiątek tysięcy miejsc pracy oraz degradacja społeczna i gospodarcza całego regionu - czytamy w apelu Dominika Kolorza, przewodniczącego śląsko-dąbrowskiej Solidarności.

Jedno miejsce pracy w kopalni generuje kilka etatów w otoczeniu górnictwa - w firmach kooperujących, w transporcie, usługach czy w handlu. - Gdy zabraknie kopalń, kolejne dzielnice miast regionu zmienią się w skanseny biedy i bezrobocia - mówi.

- Dlatego apeluję do was o jak największą mobilizację i jak najliczniejszy udział w demonstracji 29 kwietnia. Musimy pokazać rządzącym i opinii publicznej, że górniczy protest ma wsparcie wszystkich mieszkańców naszego regionu, bez względu na to z jakiego miasta pochodzą i w jakiej branży pracują - mobilizuje.

Już teraz związki zawodowe szacują, że w demonstracjach przed Śląskim Urzędem Wojewódzkim, a następnie przed siedzibami Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego weźmie udział nawet 15 tys. osób. W Katowicach nie zabraknie również przedstawicieli OPZZ.

- Związki zawodowe wychodząc na ulice amortyzują niezadowolenie przez to, że ostrzegają, wysyłają do rządu sygnał: „Weźcie się do roboty, zareagujcie jakoś". Dlatego będziemy walczyć i 29 kwietnia w Katowicach, i 1 maja w Warszawie. Z tego co wiem, górnicy też planują przyjechać do stolicy. Biedny i goły nie ma już nic do stracenia - mówi Jan Guz, przewodniczący OPZZ.

- Załogi wielu zakładów pracy - patrz H.Cegielski - rozumieją nawet, jak trzeba zwolnić połowę załogi albo jak trzeba przejść na pół etatu, bo wiedzą, że zakład tego potrzebuje, żeby móc dalej funkcjonować. Natomiast jeśli pracownicy tego nie wiedzą, są zaskakiwani i obserwują tylko, że prezesi biorą milionowe wynagrodzenia, odprawy to nie można się dziwić, że wychodzą na ulice - dodaje.

Zdaniem przewodniczącego OPZZ, nie można godzić się na to, żeby pracownicy płacili za złe zarządzanie Kompanią.

- Tyle razy reformowano górnictwo, tyle kopalń już zlikwidowano, ograniczono zatrudnienie, wiele osób odeszło na emerytury. Może trzeba było nie robić ludziom nadziei na pracę w tym sektorze? Coś tu jest nie tak, że innym się opłaca wydobywać, a nam nie - dodaje.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.