Stowarzyszenie Stop Wyzyskowi Biedronka: firma jest winna sporo pieniędzy polskim pracownikom

Czy portugalski koncern jest tak świetnym pracodawcą?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Stowarzyszenie Stop Wyzyskowi Biedronka: firma jest winna sporo pieniędzy polskim pracownikom

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

5 cze 2013 8:00


Edward Gollent, prezes Stowarzyszenia Stop Wyzyskowi Biedronka, twierdzi, że wszystkie aktualne działania Biedronki - kampania reklamowa z udziałem Daniela Olbrychskiego czy kwietniowa podwyżka płacy minimalnej do 2 tys. zł są niczym innym jak próbą odbudowywania wizerunku firmy, który mocno podupadł kilka lat temu, kiedy wyszło na jaw, że portugalski koncern wyzyskuje pracę tysięcy Polaków. Sprawa ujrzała światło dzienne dzięki działaniom zainicjowanym przez stowarzyszenie.

Jego działania na tyle nie spodobały się portugalskiemu właścicielowi, że wytoczył mu cztery procesy sądowe o naruszenie dóbr osobistych. Jednak stowarzyszenie nadal istnieje, a kiedy podnosi niewygodne kwestie, koncern wytyka mu brak argumentów i posługiwanie się przykładami spraw sprzed lat, dawno rozstrzygniętych przez sąd i nieaktualnych. Tymczasem nie wspomina już o tym, że trzy przegrał, a z jednego się wycofał. 

Stanowisko Bierdonki w tej sprawie prezentujemy w tym tekście...  

Fałszowanie ewidencji czasu pracy

W wyroku Sądu Najwyższego z 2009 r. czytamy: „W sprawie zostało udowodnione, że powód korzystał z pracy swoich pracowników ponad umówiony czas, bez ich wynagradzania za godziny nadliczbowe, i nie wypłacił im z tego tytułu zgodnie z wynikami kontroli PIP - kwoty 763 339 zł netto. Postępowanie takie przyniosło mu więc oszczędności - które, uwzględniając zasięg kontroli, przewyższały znacznie tę kwotę".

 Gollent podtrzymuje swoją wcześniejszą opinię, że JMP zaoszczędziło 125 mln zł, których pracownikom nie zwróciło. Do tej kwoty należy zaliczyć również straty wynikające z nieodprowadzanych składek ZUS, podatków do urzędu skarbowego, a także trwale zaniżonych emerytur poszkodowanych pracowników.

- Dowcip polegał na tym, że Biedronka rękoma kierowników sklepów, fałszowała ewidencję czasu pracy. W praktyce wyglądało to tak, że pracownik zatrudniony na etat, pracował załóżmy te osiem godzin, zostawał kilka godzin po godzinach, i te godziny nie były już wykazywane - uważa Edward Gollent.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA