Przewodniczący podlaskiej Solidarności z zarzutami za akcję przy biurze PO

Białostocka policja przedstawiła zarzuty z Kodeksu wykroczeń przewodniczącemu podlaskiej Solidarności. Chodzi o przepisy dotyczące zwołania zgromadzenia bez wymaganego zawiadomienia, a także o odmowę wylegitymowania się na wezwanie policji.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Przewodniczący podlaskiej Solidarności z zarzutami za akcję przy biurze PO

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/AT

17 cze 2015 14:47


Chodzi o akcję związkową przeprowadzoną 9 marca w całej Polsce, a polegającą na dostarczaniu do biur PO i PSL postulatów pracowniczych przygotowanych przez Solidarność. W Białymstoku grupa związkowców chciała je przekazać do biur parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej, mieszczących się w jednym budynku w centrum miasta, przy ul. Malmeda.

Przed przekazaniem postulatów na ręce posła PO Damiana Raczkowskiego związkowcy zorganizowali na chodniku przy tym budynku konferencję prasową. Potem trzy osoby, w tym przewodniczący zarządu Regionu Podlaskiego NSZZ Solidarność Józef Mozolewski, udały się na spotkanie z parlamentarzystą Platformy.

W ub. tygodniu przebieg tych wydarzeń opisywał dziennikarzom sam przewodniczący Mozolewski. Mówił też wtedy na konferencji prasowej, że gdy z dwoma innymi związkowcami wyszedł z budynku, na ulicy zostali wezwani przez policję do wylegitymowania się. Przyznał, że początkowo nie chciał tego zrobić, a dokument tożsamości pokazał dopiero wtedy, gdy funkcjonariusze zagrozili, iż całą trójkę przewiozą na komendę.

Potem otrzymał wezwanie do stawienia się na policji - jak przekazał - w związku z naruszeniem przez niego Kodeksu wykroczeń. Jak powiedział, w środę stawił się na wezwanie policji na przesłuchanie; dodał, że przedstawione mu zostały oba zarzuty, czyli dotyczący organizacji nielegalnego zgromadzenia, a także odmowy wylegitymowania się.

"Sąd będzie rozstrzygał o kwestii mojej niewinności" - powiedział Mozolewski. Dodał, że ponieważ do czynności związanych z obroną nie został dopuszczony jego adwokat, z którym udał się na komendę policji, po formalnym przedstawieniu mu zarzutów odmówił składania wyjaśnień.

Dodał, że prawnicy policji twierdzili, iż na tym etapie nie przysługuje mu obrońca. Powołując się na prawników związku oświadczył, że nie zgadza się z tym i nie wyklucza złożenia skargi do komenda głównego policji.

"My w dalszym ciągu prowadzimy postępowanie, gromadzony jest materiał dowodowy w sprawie. Jeżeli po finalnej ocenie całości materiału dowodowego będzie uzasadnione skierowanie wniosku do sądu, taki wniosek zostanie skierowany" - powiedział rzecznik podlaskiej policji Andrzej Baranowski.

Dodał, że odmowa udziału w czynnościach adwokata w postępowaniu z Kodeksu wykroczeń wynika z obowiązujących przepisów.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA