Protest oświatowej "Solidarności" w Warszawie. Do stolicy przyjechało 7 tys. osób

Nauczyciele żądają dziewięcioprocentowej podwyżki wynagrodzeń, a także waloryzacji wynagrodzeń pracowników administracji, obsługi szkół i przedszkoli. Pojechali do Warszawy, by walczyć o swoje.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Protest oświatowej "Solidarności" w Warszawie. Do stolicy przyjechało 7 tys. osób

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

28 kwi 2015 15:22


Związkowcy domagają się także przywrócenia nauczycielom prawa do przechodzenia na emerytury bez względu na wiek, a w oparciu o staż pracy. Sprzeciwiać się będą również przekazywaniu prowadzenia szkół przez samorządy innym podmiotom.

Według organizatorów w pikiecie uczestniczy prawie 7 tys. osób. Mają ze sobą flagi związkowe, gwizdki, trąbki. Na transparentach można przeczytać m.in.: "Nauczyciel nie wariat - nie zamieni pracy w wolontariat", "Na edukacji eksperymenty to szaleństwa odmęty".

Problem wokół Karty Nauczyciela

- Nie chciała z nami siąść do dialogu pani premier Ewa Kopacz, więc przyjechaliśmy do niej, do Warszawy - powiedział przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda. Zaznaczył, że związkowcy przyszli przed siedzibę rządu walczyć o godne warunki pracy i płacy nauczycieli, a to oznacza, że przyszli walczyć o jakość edukacji i przyszłość uczniów.

- Kiedy słyszymy z ust pani minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej(...), że najpierw likwidacja Karty Nauczyciela, a potem rozmowy o podwyżkach, to ja się na to nie zgadzam, tak jak wy się nie zgadzacie. To jest szantaż - powiedział Duda.

- Jeśli słyszymy, że Karta Nauczyciela to relikt przeszłości, bo została przyjęta przez Sejm pod koniec stanu wojennego, to ja przypomnę, że kodeks pracy został przyjęty w 1973 roku. Czy to oznacza, że też należy go zlikwidować? - pytał Duda.

Następnie związkowcy przypomnieli zgromadzonym swoje postulaty. Przedstawiła je wiceprzewodnicząca Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Teresa Misiak. Zaapelowała do rodziców o poparcie protestu nauczycieli, zaznaczając, że obu stronom chodzi o dobro dzieci.

Zbyt niskie wynagrodzenia

Potem związkowcy złożyli petycję w kancelarii premiera. Podkreślono w niej, że oświatowa "S" stanowczo sprzeciwia się zamrożeniu wynagrodzeń nauczycieli i pracowników sfery budżetowej na kolejny już 2015 rok.

- Płace nauczycieli i pracowników oświaty maleją w stosunku do wynagrodzeń osób zatrudnionych w gospodarce narodowej. Proponowane zamrożenie płac na 2015 r. spowodowało, że realne wynagrodzenie nauczycieli będzie niższe od otrzymywanego w 2007 roku. Statystyki europejskie podają, że od 2008 r. płace w polskiej oświacie wzrosły o około 6 proc, a nie, jak podaje MEN, od 40 do 50 proc. - napisano w petycji.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA