Protest budżetówki we Francji: "Burdel to Macron, a nie pracownicy!"

Wtorkowy (10 października) protest pracowników francuskiej budżetówki był mniej liczny niż się spodziewano. Kolejna demonstracja przeciw polityce socjalnej rządu nie wpłynie więc zapewne na planowane reformy kodeksu pracy i sektora publicznego.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Protest budżetówki we Francji: "Burdel to Macron, a nie pracownicy!"

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/JS

10 paź 2017 21:21


• Liczbę manifestantów w stolicy policja oszacowała na 25 tys. a związki zawodowe - na 40 tys.

• "Źle opłacani, pogardzani, niepewni jutra - mamy dosyć!" - głosiły transparenty i naklejki, jakie manifestanci przyklejali do ubrań.

Wtorkowa manifestacja pracowników sektora publicznego ogłoszona była jako wspólna inicjatywa dziewięciu reprezentujących ich organizacji. Na paryskim placu Republiki widać było jednak prawie wyłącznie znaki CGT, radykalnej centrali związkowej najaktywniej sprzeciwiającej się inicjatywom rządu.

Liczbę manifestantów w stolicy policja oszacowała na 25 tys. a związki zawodowe - na 40 tys.

Tu i ówdzie na trasie pochodu stały grupki z PCF, partii komunistycznej, i różnych ugrupowań skrajnie lewicowych.

"Źle opłacani, pogardzani, niepewni jutra - mamy dosyć!" - głosiły transparenty i naklejki, jakie manifestanci przyklejali do ubrań.

"Przyszłyśmy na tę manifestację przede wszystkim dlatego, że mamy dosyć" - powiedziała PAP Pascale Leroy, pięćdziesięcioletnia nauczycielka z Paryża. Jej koleżanka, która właśnie przeszła na emeryturę, poskarżyła się, że przez ostatnie lata jej realna pensja malała, bo rosła wysokość różnych składek, a płace stały w miejscu.

"Macron, nie bierz nas za baranów!", "Burdel to Macron, a nie pracownicy!", "Pieniądze dla szkół i szpitali, nie dla banków i bogaczy", "Zamykają szkoły, zamykają szpitale! Dosyć mamy tych błaznów!", "Sektor prywatny, sektor publiczny - strajkujmy aż do wycofania dekretów" - głosiły napisy na transparentach.

Hasła protestujących odnosiły się do przyjętej przez parlament ustawy, na mocy której rząd może wprowadzić zmiany kodeksu pracy poprzez dekrety, co ma przyśpieszyć wdrażanie sztandarowej obietnicy wyborczej prezydenta Emmanuela Macrona.

Xavier, pocztowiec z podparyskiego departamentu Hauts-de-Seine powiedział, że bierze udział w manifestacji, aby "ustąpił Macron i żeby wycofane zostały dekrety".

"Jestem bogactwem" - głosiła nalepka noszona przez kilka pań formujących szereg za transparentem sekcji CGT z podparyskiego przedmieścia Aubervilliers.

Proszona o wyjaśnienia znaczenia tego hasła trzydziestoletnia Blagica Stevanovic, pracownica teatru, powiedziała: "Jesteśmy bogactwem dlatego, że jesteśmy służbą publiczną, to znaczy, że wszystkim służymy". I dodała, że oprócz pracy organizacyjnej w teatrze prowadzi zajęcia z młodzieżą z tego "trudnego" (zamieszkanego przez imigrantów i ich potomków) przedmieścia.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.