Pracownicy Zakładów Magnezytowych Ropczyce walczą o firmę

Ponad 200 pracowników Zakładów Magnezytowych Ropczyce pikietowało w piątek (10 lipca) przed siedzibą Izby Skarbowej w Rzeszowie.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Pracownicy Zakładów Magnezytowych Ropczyce walczą o firmę

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

10 lip 2015 19:48


Urząd Kontroli Skarbowej (UKS) w Rzeszowie wydał niekorzystną dla spółki decyzję w sprawie rzetelności deklarowanych podstaw opodatkowania oraz prawidłowości obliczania i wypłacania podatku dochodowego od osób prawnych za rok 2009 i 2010 r. Chodzi o uznanie przez zarząd ZM Ropczyce strat na opcjach walutowych za koszty uzyskania przychodu. UKS to zakwestionował i naliczył firmie podatek w sumie ponad 6,2 mln zł plus odsetki. Zarząd firmy złożył odwołanie od tej decyzji UKS.

Jak powiedział PAP wiceprezes zarządu ds. finansowych ZM Ropczyce Robert Duszkiewicz, do złożonego w ub. poniedziałek odwołania dołączona została opinia biegłych sądowych z zakresu instrumentów finansowych. "Opinia ta, naszym zdaniem, całkowicie obala argumentację UKS" - dodał.

Według Duszkiewicza, ewentualna zapłata tak dużej kwoty "nie doprowadzi do katastrofy w spółce".

"Niewątpliwie spowoduje duże turbulencje, bo m.in. ograniczone zostaną środki na inwestycje. Nie będzie też pieniędzy na planowane podwyżki dla pracowników, bo chcemy, żeby mieli udział w lepszych wynikach firmy. Po trzecie ograniczone zostaną też środki na wypłatę dywidendy" - podkreślił.

Siedziba firmy przeniesiona do Warszawy

Wiceprezes firmy potwierdził w rozmowie z PAP, że od poniedziałku (6 lipca) zakłady mają nową siedzibę w Warszawie. "Powodem jest chęć bliższego kontaktu z naszymi akcjonariuszami i instytucjami rynku finansowego. Pozostałe powody i argumenty pozostawiam bez komentarza" - dodał Duszkiewicz.

Zmiana siedziby oznacza, że zakład prawdopodobnie nie będzie kontrolowany przez pracowników rzeszowskiej skarbówki.

Wiceprezes firmy zaznaczył, że zarząd nie potrafi wyjaśnić, dlaczego firma jest "przedmiotem tak skomasowanego ataku władz skarbowych".

"Nie wiemy, dlaczego tak się dzieje. Dajemy pracę ponad 800 osobom, dodatkowo ok. 2 tys. osób pracuje w firmach, które kooperują z nami. Jesteśmy całkowicie polską firmą. Nie zatrudniamy na tzw. umowach śmieciowych. Średnia pensja jest wyższa niż średnia płaca na Podkarpaciu. Dlatego trudno to sobie racjonalnie wytłumaczy" - powiedział.

Duszkiewicz liczy jednak, że w końcu podjęte zostaną "sprawiedliwe decyzje".

Pracownicy walczą o miejsca pracy

Jak powiedział podczas piątkowego (10 lipca) protestu zastępca przewodniczącego NSZZ "Solidarność" w ropczyckich zakładach Andrzej Czochara, pikieta to "walka o życie" dla ponad 800 pracowników firmy. Dodał, że trudno mu zrozumieć, dlaczego urzędnicy dążą do zniszczenia firmy.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.