Portugalia: Chcą podwyżek, nie zwolnień. Strajkują szkoły i szpitale

Portugalczycy protestują przeciwko obniżkom płac w sektorze publicznym, wydłużeniu godzin pracy z 35 do 40 tygodniowo, zamrożeniu awansów i odmowie podejmowania negocjacji, z jaką spotykają się ze strony administracji rządowej.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Portugalia: Chcą podwyżek, nie zwolnień. Strajkują szkoły i szpitale

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

13 mar 2015 21:01


Od 80 do niemal 100 procent pracowników służb i organów samorządowych, szkół publicznych wszelkiego typu oraz szpitali przystąpiło do strajku proklamowanego w piątek 13 marca przez portugalski Wspólny Front Związków Zawodowych Administracji Publicznej (FCSAP).

"Zamknięta z powodu strajku" - taki transparent pojawił się na fasadach niezliczonych szkół publicznych.

"Żądamy 35-godzinnego tygodnia pracy dla wszystkich, podwyżek, a nie zwolnień" - takie hasła wywieszono na szpitalach i przychodniach lekarskich, które z powodu strajku przyjmują pacjentów tylko w nagłych przypadkach.

Czytaj też: Strajk pielęgniarek i położnych jest coraz bardziej prawdopodobny

Od początku zaakceptowanego przez rządzących od 2011 roku w Portugalii konserwatystów programu oszczędnościowego zlikwidowano w sektorze publicznym 71 000 stanowisk pracy, co stanowi ponad 10 proc.

Przedłużeniu godzin pracy w sektorze publicznym Portugalii z 35 do 40 godzin tygodniowo towarzyszyła 18-procentowa obniżka płac.

Koordynująca działania strajkowe z ramienia FCSAP, Ana Avoila, oświadczyła w piątek 13 marca na konferencji prasowej, że masowy udział w strajku jest "świadectwem siły i niezadowolenia pracowników" z polityki rządu.

Masowe strajki, zwłaszcza w sektorze publicznym, nasilają się od 2011 roku wskutek dość dokładnego wypełniania przez rząd zaleceń oszczędnościowych wynikających z porozumienia pomocowego zawartego z Międzynarodowym Funduszem Walutowym i Unią Europejską.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA