Policjanci zawalczą z rządem o pensje. "To będzie największy pozew zbiorowy w całej historii III RP"

Od pięciu lat wynagrodzenia służby mundurowej są zamrożone - nie było waloryzacji płac, nie było podwyżek. Służba więzienna jako pierwsza zdecydowała się na walkę o zaległe pieniądze w sądzie i pociągnęła za sobą kolejnych funkcjonariuszy, m.in. policjantów.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Policjanci zawalczą z rządem o pensje. "To będzie największy pozew zbiorowy w całej historii III RP"

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

7 paź 2014 19:14


Jak powiedział portalowi PulsHR.pl Jarosław Sędzik, dyrektor generalny Omega Kancelarie Prawne, na złożenie pozwu zbiorowego zdecydowali się policjanci, straż graniczna, a nawet pracownicy Biura Ochrony Rządu.

- Jeśli chodzi o policję, to można się spodziewać, że to będzie największy pozew zbiorowy w całej historii III RP – mówi.

Na razie pozwy składają tylko związkowcy, m.in. dlatego, że mogą być w części lub całości zwolnieni z kosztów sądowych.

- A w policji mamy 43 tys. osób, które działają w związkach zawodowych. To praktycznie połowa całego składu tej służby – wyjaśnia Sędzik. Jego zdaniem, w tym przypadku pozew zbiorowy może dotyczyć nawet kilku tysięcy funkcjonariuszy.

Do tej pory precedensem w Polsce było złożenie pozwu wspólnie przez ponad 860 funkcjonariuszy służby więziennej. Został on przyjęty przez sąd i już odbyła się pierwsza rozprawa. - Teraz czekamy na drugi, zbieramy wnioski, dowody - wyjaśnia Sędzik.

To była pierwsza tego typu sprawa w Polsce i tak jak się spodziewał dyrektor generalny Omega Kancelarie Prawne – inne służby na to czekały. Teraz ruszy prawdziwa lawina kolejnych pozwów.

Cały związek policji i Straży Granicznej już podpisał z nami umowy. Teraz zbieramy wnioski i wpłaty – mówi Sędzik.

W przypadku Straży Granicznej mowa o 280 funkcjonariuszach, którzy zdecydowali się już na wstąpienie na drogę sądową.

– Oprócz funkcjonariuszy służb mundurowych, walkę w sądzie o waloryzację wynagrodzeń rozważają również m.in. cywilni pracownicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a także pracownicy Biura Ochrony Rządu – zapowiada Sędzik.

W międzyczasie pojawiają się jednak głosy, że sąd nie jest miejscem do dyskusji na temat kwestii płacowych.

- Uważam, że to jest jak najbardziej stosowne miejsce. Żadna forma - ani strajku, ani pisania petycji nic nie da. Tylko droga sądowa może dać tym ludziom szansę na odzyskanie pieniędzy - twierdzi dyrektor generalny kancelarii.

A tu chodzi już o kilkaset milionów złotych (jak szacuje „Dziennik Gazeta Prawna”, co najmniej 750 mln zł), które minister finansów będzie musiał wypłacić w przypadku wygrania spraw przez związkowców.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA