Nie wyjechali po nocnej zmianie na powierzchnię. Pracownicy JZR protestują pod ziemią

Osiemnastu pracowników Jastrzębskich Zakładów Remontowych (JZR) nie wyjechało na powierzchnię po nocnej zmianie w kopalni Budryk w Ornontowicach na Śląsku - podał Wiesław Wójtowicz ze związku Jedność Pracowników Jastrzębskiej Spółki Węglowej.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Nie wyjechali po nocnej zmianie na powierzchnię. Pracownicy JZR protestują pod ziemią

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

3 gru 2014 8:42


Jak zaznaczył Wójtowicz, pracownicy ci domagają się zachowania bezterminowych umów o pracę w obrębie grupy kapitałowej Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW).

Powstałe w 1998 r. Jastrzębskie Zakłady Remontowe sp. z o.o. wchodzą w skład grupy JSW, (jej częścią jest m.in. kopalnia Budryk). W ub. tygodniu, w związku z likwidacją części działalności JZR obejmującej usługi górnicze, ogłoszono regulamin zwolnień grupowych 455 pracowników spółki. JSW zaoferowała preferencje przy ich zatrudnianiu w innej firmie grupy - jednak według związków najpierw na umowy czasowe.

W środę (3 grudnia) rano o proteście wszystkich osiemnastu pracowników JZR, którzy pracowali na nocnej zmianie w Budryku, poinformował Wiesław Wójtowicz - jeden z organizatorów głośnego, kilkudziesięciodniowego strajku w tej kopalni na przełomie 2007 r. i 2008 r. Jak mówił, protestujący upominają się o zachowanie swoich umów bezterminowych w obrębie grupy JSW.

Czytaj też: Połowa załogi JZR straci pracę. W piątek spotkanie u wojewody śląskiego

- Oni tylko się upominają o to, co im się należy. Pracowali na umowach na stałe w grupie kapitałowej i chcą dalej pracować na umowach na stałe. Nie chcą żadnych podwyżek - wprost przeciwnie, chcą zaoszczędzić dla firmy prawie 5 mln zł, bo tyle kosztują odprawy, które im się proponuje - akcentował związkowiec.

- Chcą być traktowani z szacunkiem, jak pracownicy grupy kapitałowej, a nie jak ktoś, kto nie zasługuje na jakikolwiek szacunek - dodał.

Pytany, czy do podobnego protestu przystąpią też pracownicy JZR w innych kopalniach JSW, Wójtowicz zaznaczył, że Jedność chce "zminimalizować" ich liczbę. Zamierza zwracać się do pozostałych załóg, by nie przystępowały do protestu ze względu na zapowiedziane na piątek rozmowy z udziałem wojewody śląskiego.

- Tutaj jest osiemnaście osób, czyli cała zmiana. () Wszyscy pozostali na dole. () W tej chwili pod ziemię zjeżdżają pracownicy pierwszej zmiany. Nie wiemy, jaka będzie ich reakcja, ponieważ strajk jest dobrowolny, nikt nikogo nie przymusza do strajkowania - mówił w środę rano dziennikarzom przed Budrykiem Wójtowicz.

- Natomiast jest bardzo duży nacisk zarządu JZR, jest tutaj na kopalni prezes zarządu, jest całe kierownictwo, jest bardzo duża presja na tych pracowników wywierana. Jest bardzo duża liczba pracowników, których się zmusza do urlopów, żeby nie przystąpili do strajku i są bardzo duże siły ochrony - zaznaczył związkowiec Jedności.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.