Madryt pogrążony w śmieciach. Przez strajk

Strajk, bez perspektyw rychłego zakończenia, pogrążył liczącą ponad 3,2 mln mieszkańców stolicę Hiszpanii, łącznie z jej pięknym secesyjnym śródmieściem, w ogromnych stertach śmieci, których część dymi na ogniskach rozpalanych w parkach i na podwórkach.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Madryt pogrążony w śmieciach. Przez strajk

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

7 lis 2013 20:16


Po pierwszych trzech dniach strajku Madryt pogrążył się w śmieciach: z przepełnionych koszy ich zawartość wysypuje się na śródmiejskie chodniki, a samochody rozgniatają z trzaskiem na jezdniach puste butelki i puszki po piwie.

Madryt ogarnęła "partyzantka miejska", jak władze miasta nazwały podejmowane przez mieszkańców próby pozbywania się zawartości śmietników przez podpalanie worków z odpadami.

W strajku uczestniczy 90 procent spośród 6 000 pracowników trzech madryckich przedsiębiorstw oczyszczania miasta, jak twierdzą dwie główne lewicowe centrale związkowe (UGT i CCOO), które zorganizowały protest przeciwko planom radykalnej redukcji zatrudnienia i płac.

W trzech strajkujących przedsiębiorstwach oczyszczania miasta, które mają umowy z Zarządem Miejskim, zapewniające pracownikom do niedawna bardzo dobre warunki socjalne i wysokie płace (ogrodnik zarabiał dotąd 900 euro miesięcznie, a pracownik zatrudniony przy zbiórce i wywożeniu odpadów - 1 050 euro), zapowiedziano redukcje płac o 40 proc.

Zapowiedziano zwolnienie dalszych 1 100 pracowników - poinformował w czwartek rzecznik socjalistycznej centrali związkowej UGT Juan Carlos del Rio. 350 już straciło pracę.

Władze Madrytu na razie odmawiają podjęcia negocjacji ze związkami. Stoją na stanowisku, że "to sprawa samych przedsiębiorstw oczyszczania miasta".

Mieszkańcy hiszpańskiej metropolii są podzieleni. Agencje cytują ich wypowiedzi.

"Myślę, że musimy poprzeć strajkujących, bo ten strajk to następstwo polityki nieprzejmowania się obywatelami" -reaguje zapytany przez agencję AFP 51-letni Jose Antonio Zaragoza.

"To horror. Tak nie wolno protestować" - mówi 46-letnia Rosa Aguillar, wskazując na sterty śmieci na placu Jacinto Benavente.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA