Loty z Niemiec odwołane. Strajki ostrzegawcze na sześciu lotniskach

• Pasażerowie, którzy mieli zaplanowany na środę (27 kwietnia) lot z Frankfurtu, Monachium, Duesseldorfu, Kolonii Bonn, Dortmundu i Hanoweru, muszą liczyć się z utrudnieniam w podróży.
• Na wszystkich tych lotniskach rozpoczęły się strajki ostrzegawcze zorganizowane przez związek zawodowy pracowników usług Verdi.
• Największy niemiecki przewoźnik Lufthansa odwołał blisko 900 lotów. Związkowcy chcą podwyżek płac.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Loty z Niemiec odwołane. Strajki ostrzegawcze na sześciu lotniskach

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/jm

27 kwi 2016 10:08


Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, pracownicy służb naziemnych przerwali w środę rano (27 kwietnia) pracę na lotniskach we Frankfurcie nad Menem, Monachium, Duesseldorfie, Kolonii/Bonn, Dortmundzie i Hanowerze. Do strajku przystąpili m.in. strażacy oraz pracownicy odpowiedzialni za kontrolę bagaży i pasażerów.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z przebiegu akcji. W strajku bierze udział od 80 do 90 proc. pracowników - powiedział przedstawiciel związku Verdi Uwe Schramm.

Blisko 90 tys. pasażerów ucierpi w wyniku strajku, gdyż będzie musiało zmienić rezerwację lub skorzystać z innego środka komunikacji. Lufthansa odwołała 895 lotów.

Czytaj też: Służbowy lot odwołany? Przewoźnik odda pieniądze, ale pracownikowi

Skutki strajku odczują też inne lotniska. W porcie lotniczym Tegel w Berlinie odwołano 100 połączeń, w Lipsku i Dreźnie około 40 lotów.

Verdi wezwał do strajku w związku ze sporem o umowy zbiorowe dla pracowników sektora publicznego. Na czwartek (28 kwietnia) zapowiedziano kolejną turę rozmów.

Szef związku Verdi Frank Bsirske powiedział, że celem strajku jest wywarcie presji na pracodawców i przyspieszenie rozmów. - Mam nadzieję, że sygnał zostanie prawidłowo zrozumiany i że w czwartek i piątek się dogadamy - powiedział związkowiec w wywiadzie dla "Sueddeutsche Zeitung".

Pracodawcy przedstawili związkowi ofertę podwyżki płac o 3 proc. rozłożonej na dwa lata. Zdaniem związkowców propozycja oznacza w rzeczywistości wzrost wynagrodzeń tylko o 1,8 proc., co jest faktycznie spadkiem płac realnych. Verdi domaga się 6-procentowej podwyżki płac.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.