Kosiniak-Kamysz: strajkujący chcą zaistnieć medialnie

Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz uważa, że strajk związkowców jest formą zwrócenia uwagi mediów na ich postulaty. Minister przekonywał, że rząd dołożył wszelkich starań, by porozumieć się ze stroną związkową na Śląsku.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Kosiniak-Kamysz: strajkujący chcą zaistnieć medialnie

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

26 mar 2013 11:49


"Rozumiem, że (strajk związkowców - PAP) to jest też chęć zaakcentowania - bardzo takiego medialnego - ich postulatów, ale najważniejsze sprawy rozwiązuje się w dialogu i dyskusji" - powiedział Kosiniak-Kamysz we wtorek rano w TVP Info.

"Nie można temu rządowi odmówić chęci porozumienia się na Śląsku" - przekonywał szef resortu pracy.

"Tutaj chyba dołożyliśmy wszelkiej możliwej staranności i jeżdżąc na Śląsk i tam się spotykając i zapraszając do Warszawy, już nie wspomnę o Komisji Trójstronnej, bo to jest podstawowe ciało dyskusji społecznej" - powiedział. Zaznaczył, że strona rządowa od początku jasno mówiła o obszarach, w których nie widzi możliwości zmian, m.in. w dziedzinie emerytur pomostowych.

Wskazał jednak, że kompromisową postawę rządu widać np. w decyzji o decentralizacji NFZ, którą minister zdrowia Bartosz Arłukowicz ogłosił w ubiegłym tygodniu - był to jeden z postulatów śląskich związkowców.

Minister przypomniał jednak, że przewodniczący "S" Piotr Duda mówi o dążeniu do obalenia rządu. "Mnie to nie zniechęca w prowadzeniu dialogu, w prowadzeniu rozmów, w dochodzeniu do dobrych rozwiązań. Jestem zwolennikiem kompromisu" - powiedział Kosiniak-Kamysz.

"Dialog to nie jest dyktat jednej strony, w którym narzucamy tylko swoje rozwiązania i jeżeli się ich w 100 proc. nie przyjmie, to rozchodzimy się z niczym" - mówił Kosiniak-Kamysz w TVN24. Dodał, że wraz z wicepremierem Januszem Piechocińskim rozmawiał ze związkowcami od lutego aż 11 razy. Zaznaczył, że wiele z postulatów związkowców strona rządowa spełniła albo znaleziono wyjście kompromisowe. "Na dziewięć wniosków związkowców przyjęliśmy sześć" - podkreślił.

W rozmowie z TVP Info Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że jeden z głównych postulatów związkowców, czyli wycofanie się rządu z propozycji zmian uelastycznienia czasu pracy, zostało już wcześniej przez stronę społeczną zaakceptowane. "W 2009 roku związkowcy na ten elastyczny czas pracy w ustawie antykryzysowej się zgodzili i poparli takie rozwiązanie. Te rozwiązania najbardziej zdały egzamin z ustawy antykryzysowej - one zapobiegły likwidacji wielu miejsc pracy, np. w motoryzacji" - tłumaczył minister.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA