Kopalnia Makoszowy: Związkowcy apelują do rządu i grożą strajkiem

• Związkowcy z zabrzańskiej kopalni Makoszowy zaapelowali do rządu o pilne podjęcie rozmów o przyszłości zakładu.
• Zapowiadają protesty w jego obronie przed potencjalną likwidacją.
• Według strony społecznej, kopalnia może rentownie pracować jeszcze przez wiele lat.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Kopalnia Makoszowy: Związkowcy apelują do rządu i grożą strajkiem

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/AT

8 cze 2016 11:29


Kopalnia Makoszowy to jedyny zakład nadal wydobywający węgiel w ramach Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK) - dzięki przeniesieniu w ubiegłym roku z Kompanii do tej spółki, gdzie wcześniej trafiały wyłącznie kopalnie likwidowane, zakład może korzystać z pomocy publicznej w postaci dopłaty do strat produkcyjnych; na ten rok przewidziano w sumie 157 mln zł takiej dopłaty, z czego do końca kwietnia wykorzystano 71 mln zł.

W środę (8 czerwca) związkowcy zorganizowali w kopalni masówki, podczas których - jak mówił podczas konferencji prasowej przed zakładem Andrzej Chwiluk ze Związku Zawodowego Górników w Polsce - sondują opinię załogi na temat protestów w obronie kopalni. Według związkowca, załoga naciska na związki, domagając się stanowczych działań służących określeniu przyszłości zagrożonego zakładu.

"Załoga czuje się oszukana, a co za tym idzie zdeterminowana w walce o godność i byt. Nie walczymy o podwyżki i nie bawimy się w politykę, walczymy o utrzymanie miejsc pracy. Kopalnia broni się ekonomicznie i społecznie" - napisali związkowcy w środowym oświadczeniu. Jak wskazali załoga ma dość "czekania i zwodzenia obietnicami bez pokrycia".

Czytaj tez: Kopalnia Makoszowy: Miejsca pracy zagrożone. Tylko rząd może je uratować

Przedstawiciele związków wskazują, że kopalnia Makoszowy trafiła w ubiegłym roku do SRK z intencją wdrożenia programu naprawczego i pozyskania inwestora. Jak mówił Chwiluk, dzięki determinacji załogi program został wdrożony, jednak od kilku miesięcy nie są prowadzone żadne rozmowy dotyczące przyszłości zakładu. Związkowcy domagają się "podjęcia merytorycznych rozmów w trybie pilnym".

Według Chwiluka, strona społeczna ma kilka propozycji dotyczących przyszłości zakładu; jedna z nich to przejęcie kopalni przez spółkę pracowniczą, możliwe byłyby też poszukiwania zewnętrznego inwestora. Związkowcy przekonują, że przy wydobyciu rzędu 2 mln ton węgla rocznie, kopalnia mogłaby pracować jeszcze przez co najmniej 25 lat.

Na najbliższy poniedziałek związki zapowiedziały pikietę przed biurem poselskim premier Beaty Szydło w Brzeszczach, z którymi związana jest szefowa rządu. Zapraszają też premier do rozmów o przyszłości zakładu. Jak mówił Chwiluk, wśród postulowanych przez załogę form protestów była też blokada przebiegającej przez Zabrze autostrady A4; nie powiedział jednak, czy taki protest zostanie podjęty.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.