Kara grzywny dla przewodniczącego podlaskiej Solidarności

Na 300 zł grzywny skazał w poniedziałek (19 października) Sąd Rejonowy w Białymstoku przewodniczącego podlaskiej Solidarności Józefa Mozolewskiego, obwinionego m.in. o nielegalne zwołanie zgromadzenia publicznego, czyli o naruszenie kodeksu wykroczeń.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Kara grzywny dla przewodniczącego podlaskiej Solidarności

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

19 paź 2015 9:26


Sprawa dotyczyła akcji związkowej przeprowadzonej 9 marca 2015. r. w Białymstoku, w ramach akcji ogólnopolskiej. Polegała ona na dostarczaniu do biur PO i PSL postulatów pracowniczych przygotowanych przez NSZZ "Solidarność".

W stolicy województwa podlaskiego grupa związkowców chciała je przekazać do biur parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej w centrum miasta. Zanim postulaty przekazali jednemu z posłów PO, związkowcy zorganizowali przed budynkiem konferencję prasową, informując media o szczegółach swoich działań.

Józefa Mozolewskiego obwiniono o zorganizowanie nielegalnego zgromadzenia; odpowiadał też za to, że nie od razu wylegitymował się na żądanie policjantów, gdy wyszedł z biura Platformy. Policja chciała uznania go za winnego, choć wymiar ewentualnej kary zostawiała do decyzji sądu. Sam związkowiec i jego obrońca wnioskowali o uniewinnienie.

Orzeczenie sądu nie jest prawomocne.

Akcja była przygotowana

Sąd rejonowy uznał, że akcja związkowców przed biurami PO w Białymstoku miała charakter zgromadzenia publicznego wymagającego stosownego zawiadomienia gminy. Przypominając obowiązujące przepisy zwrócił uwagę, iż dla ustalenia odpowiedzialności obwinionego nie miała znaczenia liczba uczestników.

Sędzia Agnieszka Jurzyk mówiła w uzasadnieniu wyroku, że akcja była przygotowana, m.in. wydrukowano ulotki, a informację o niej umieszczono na stronie internetowej związku, przygotowano petycję do parlamentarzystów, powiadomiono media.

- Bez wątpienia podjęto zatem działania zmierzające do zwołania - w ocenie sądu - zgromadzenia publicznego - podkreśliła.

Powiedziała też, że związkowcy wspólnie przeszli pod biura PO, a większość z nich miała na sobie związkowe kamizelki, część miała też związkowe flagi.

Sędzia zaznaczyła przy tym, że zeznania większości świadków - biorąc pod uwagę inne dowody w sprawie - trzeba uznać za nieprawdziwe.

- Nie sposób przy tym nie odnieść wrażenia, że ich wersja wydarzeń brzmi jak ustalona wcześniej i mająca wyłącznie na celu poprawę sytuacji procesowej obwinionego - dodała sędzia Jurzyk.

Symboliczna grzywna

Przemarszem związkowców zainteresowała się policja, która zauważył ich poprzez miejski monitoring.

Sędzia podkreśliła, iż uznając Mozolewskiego za winnego naruszenia kodeksu wykroczeń nie karze go "ani za sam udział w zgromadzeniu, czy też wyrażone poglądy, a wyłącznie za świadome zignorowanie obowiązującego prawa".

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.