Andrzej Czerwiński zapewnia, że w kopalni Makoszowy jest potencjał

• Według byłego ministra skarbu Andrzeja Czerwińskiego, zabrzańska kopalnia Makoszowy ma potężny potencjał do uruchomienia złoża.
• Znalazła się ona decyzją poprzedniego rządu w Spółce Restrukturyzacji Kopalń, do której trafiają likwidowane zakłady.
• Obawiający się o przyszłość swego zakładu związkowcy z Makoszów w ub. tygodniu zaapelowali do szefowej rządu Beaty Szydło o spotkanie.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Andrzej Czerwiński zapewnia, że w kopalni Makoszowy jest potencjał

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP/MN

11 sie 2016 16:39


Obecny poseł PO mówiąc o potencjale kopalni, odniósł się do wypowiedzi wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego z ub. tygodnia. "Spółka Restrukturyzacji Kopalń służy do likwidowania kopalń i to nie dlatego, że tak ten rząd obecny sobie zadecydował, tylko poprzednicy podjęli decyzję" - mówił w piątek Tobiszowski, nawiązując do ubiegłorocznej decyzji o przekazaniu Makoszów do SRK.

DO SRK trafiają zakłady przeznaczone do likwidacji. Jak dotąd, jedynym wyjątkiem jest właśnie zabrzańska kopalnia, która nadal w strukturach SRK wydobywa węgiel. Kopalnie trafiające do SRK mogą też pozyskać inwestorów (jak część kopalni Brzeszcze), którzy jednak musieliby oddać udzieloną pomoc publiczną.

Obawiający się o przyszłość swego zakładu związkowcy z Makoszów w ub. tygodniu zaapelowali do szefowej rządu Beaty Szydło o spotkanie. W liście do premier m.in. zarzucili wiceministrowi Tobiszowskiemu niedopuszczanie do takiego spotkania oraz awersję do kopalni.

Czytaj też: Kopalnia Makoszowy: Sprzedaż węgla uratuje kopalnię?

Tobiszowski, pytany o list związkowców oraz działania resortu dotyczące Makoszów komentował, by rozmawiać "poważnie", zaś szereg pytań zadać jego poprzednikom w rządzie.

W czwartek b. minister skarbu podkreślił w Katowicach, że sam - pełniąc funkcję w rządzie - odwiedzał Makoszowy trzykrotnie; kilkanaście razy spotykał się ze związkowcami i dyrekcją tego zakładu.

"Wiem, że jest tam potężny potencjał do uruchomienia tego złoża, które może być realne. Wiem też, że sama dyrekcja - bo byłem i widziałem ten węgiel - zeszła z jednostkowego kosztu wydobycia ponad 300 zł za tonę do ok. 220 zł za tonę. Z tego, co wtedy mi relacjonowano, mieli już podpisane umowy na sprzedaż za 200 zł za tonę, czyli byli bardzo blisko zbilansowania rynku" - wskazał.

Pytany, czy z Makoszowami pozostającymi w strukturze SRK można coś zrobić, b. minister skarbu uznał, że "teoretycznie i w praktyce można to zrobić". Podkreślił jednak, że nie może wskazywać konkretnych działań wobec konkretnych zakładów, bo dziś "to jest zadanie PiS-u". "To jest obowiązek pracy i przedstawienia rozwiązania tych problemów, które ciągle będą narastały. Minister to sługa - niech rozwiąże te problemy, a nie krytykuje poprzedników" - zaznaczył.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

michal 2016-08-22 14:11:05

jak wam nie wstyd Pis,oklamaliscie tyle tysiecy ludzi na slasku a jak wiecie oni zadecydowali o waszej wygranej,wiec jesli dalej bedziecie zamykac kopalnie to zostalo wam niecale trzy lata,wezcie to do serca,wszyscy wiedza ze ta kopalnia jest rentowna co wy myslicie,ze ludzie na slasku sa tepi.

REKLAMA