Amazon śrubuje wydajność. Polskim pracownikom się to nie podoba

Szykuje się bunt na pokładzie Amazona? Pracownicy magazynów amerykańskiego giganta w podwrocławskich Sadach są niezadowoleni, że normy idą w górę, a płace stoją w miejscu.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Amazon śrubuje wydajność. Polskim pracownikom się to nie podoba

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

20 maj 2015 13:26


Kilka dni temu związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza działający w Amazonie przekazał dyrektorowi generalnemu zakładu w Sadach petycję przeciwko nadmiernemu wzrostowi norm wydajnościowych, przy braku wzrostu wynagrodzeń - jak twierdzą - te nie zmieniają się nawet po zakończeniu okresu próbnego i przejściu pracownika na umowę na stałe.

Czytaj też: Praca w Amazonie: Jakie są warunki pracy, zarobki i obowiązki?

- Nie zgadzamy się z wciąż wzrastającymi normami i rosnącym obciążeniem pracą. Uważamy, że normy powinny być ustalane w oparciu o nasze realne możliwości, wynikające z przeciętnej wydajności i wytrzymałości. Przeciętnej, to znaczy takiej, jaką dysponuje większość pracowników, a nie najwydajniejsi i najbardziej z nas wytrzymali - napisali w petycji.

- Ponadto, zgodnie z obietnicą, jaką menedżerowie złożyli nam w ubiegłym roku, normy wydajnościowe miały być podnoszone raz do roku o maksymalnie 10 proc., tymczasem już w tym roku podniesiono je na niektórych działach kilkukrotnie i znacznie powyżej tego pułapu. Również na stanowiskach gdzie nie ma norm, zadania wykonywane wcześniej przez kilka osób, teraz są obowiązkiem jednej - piszą.

Jak twierdzą pracownicy, którzy podpisali się pod petycją - ponad 400 osób - poprzez ciągłe podwyższanie norm ich praca staje się ciężka i intensywniejsza, co ma negatywny wpływ na ich zdrowie i satysfakcję z pracy.

- Wyrażamy niezadowolenie, że choć pracujemy ciężej, dostajemy wciąż takie samo wynagrodzenie, gdy otwarto zakład i norm wydajności nie było lub były znacznie niższe - podsumowują.

Nie od wczoraj w Amazonie pracownicy narzekają na "mordercze tempo pracy" i wyśrubowane normy wydajności. Już w grudniu "Gazeta Wyborcza" opisywała przypadki pierszych osób, które nie były w stanie tego wytrzymać i rezygnowały z pracy.

- Jeśli nie zdążysz w czasie, jaki wyliczył ci system, twój menedżer może wysłać ci wiadomość. KorpoSMS-a na skaner: "pracuj szybciej". Twój szef widzi wszystko, co robisz. Jeśli się zatrzymasz - widzi to. Jeśli się pomylisz - widzi to. Pomyłkę możesz zgłosić, ale nie możesz jej cofnąć - opowiadał wówczas były pracownik, który się zwolnił, bo jak mówił "nie dało się tak zapieprzać".

Niezadowolenie pracowników Amazona z warunków pracy to chyba coś, do czego firma już mocno się przyzwyczaiła. W ubiegłym roku odbył się szereg strajków w magazynach Amazona, m.in. w Niemczech, gdzie związkowcy domagali się m.in. właśnie podwyższenia płac adekwatnie do wykonywanych obowiązków i presji pracy.

Tymczasem zapytany niedawno w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Kerry Person, szef operacyjny polskiego Amazona o niezadowolenie pracowników w Polsce z warunków pracy odpowiedział: "O skargach na warunki pracy częściej czytam w gazetach, niż rzeczywiście słyszę je w firmie".

Być może teraz to się zmieni. Wszystko zależy od tego, jakie będą dalsze losy podpisanej przez ponad (na razie) 400 osób petycji.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.