Adam Janik nowym prezesem Bumaru-Łabędy

Walne Zgromadzenie Bumaru Łabędy zdecydowało o zmianie prezesa zarządu spółki. Jerzego Michałkiewicza zastąpił Adam Janik, prezes zarządu Rosomaka.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Adam Janik nowym prezesem Bumaru-Łabędy

PODZIEL SIĘ


Autor: PAP

29 sty 2015 18:59


O zmianie prezesa zdecydowało w czwartek (29.01) walne zgromadzenie Bumaru-Łabędy. Janik zastąpi Jerzego Michałkiewicza. Powołano też dwóch nowych członków rady nadzorczej spółki. Jak podkreślił cytowany w komunikacie prezes PGZ Wojciech Dąbrowski, władze Grupy nie chcą wskazywać, kto odpowiada za trudne położenie Bumaru-Łabędy. Chcą natomiast zaktywizować gliwicki zakład.

"Przed Bumarem-Łabędy duże wyzwania, m.in. związane z polonizacją podwozi dla Krabów i modernizacją czołgów Leopard. Dlatego cieszę się, że nowym prezesem został Adam Janik, szef Rosomaka SA - firmy, która procesy polonizacyjne ma za sobą i wdrożyła je z sukcesem" - wskazał Dąbrowski.

Nawiązał do wcześniejszych deklaracji, że intencją PGZ jest, aby gliwicka spółka odgrywała znaczącą rolę w tzw. grupie pancernej. "Nowe kierownictwo firmy i wsparcie powołanego kilka tygodni temu zespołu ds. rozwoju Bumaru-Łabędy ma to umożliwić. Jednocześnie pragnę zapewnić, że celem PGZ jest wykorzystanie bogatego doświadczenia i kompetencji spółki, a także utrzymanie zatrudnienia" - zaznaczył Dąbrowski.

Spotkania z nowym prezesem oczekują związki z Bumaru-Łabędy. Szef zakładowej Solidarności Zdzisław Goliszewski ocenił, że Janik nie miał w Siemianowicach Śląskich takich problemów, jakie są w Gliwicach - dawne siemianowickie Wojskowe Zakłady Mechaniczne (od sierpnia ub. roku Rosomak SA) mogły liczyć na zamówienia z wojska.

"Przede wszystkim nie wiemy, z jakim zadaniem (nowy prezes - PAP) tu przyszedł. Mamy smutne doświadczenia: prezesów w ostatnich latach było chyba czternastu" - powiedział Goliszewski. Zaznaczył przy tym, że po trzech przeprowadzonych restrukturyzacjach w Bumarze-Łabędy nie ma już czego restrukturyzować.

Związkowcy ostatnio wielokrotnie wyrażali swój niepokój co do przyszłości gliwickiego zakładu. Ich zdaniem po utracie kontraktu na dostawę kompletnych podwozi gąsienicowych do samobieżnej armatohaubicy Krab znalazł się on w dramatycznej sytuacji. Zamówienie na podwozia miało dawać zakładowi szansę na przetrwanie do uruchomienia produkcji nowego polskiego czołgu PL-01 - w kilkuletniej perspektywie.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.