Znikający prezesi spółek Skarbu Państwa. Powody ich dymisji toną we mgle...

PKP Cargo, Polski Holding Obronny, EuroPolGaz, PGE... Spółki ważne, niektóre nawet strategiczne. Wszystkie pożegnały się ostatnio ze swoimi prezesami. Niektórych odwołano, inni zrezygnowali sami. Choć różna jest pozycja ich spółek i odmienne branże, łączy je jedno: powody dymisji szefów toną we mgle. Ot, polityka właścicielska w spółkach Skarbu Państwa...
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Znikający prezesi spółek Skarbu Państwa. Powody ich dymisji toną we mgle...

PODZIEL SIĘ


Autor: wnp.pl (Adam Sofuł)

18 gru 2013 13:11


Rządząca ekipa PO-PSL, jak wiele poprzednich, zapowiadała radykalną zmianę sposobu zarządzania państwowymi firmami. Jak to miało wyglądać? Ano tak: dość politycznych synekur, o mianowaniu na stanowiska zadecydują kompetencje i konkursy, kryteria wyłącznie merytoryczne.

Jak to wygląda w praktyce? Na pozór nieźle: konkursy, rzeczywiście, są, trudno odmówić fachowości większości osób zasiadających we władzach spółek. Minęły na szczęście czasy, gdy prominentni politycy mieli okazję "sprawdzić się w biznesie". Sęk jednak w tym, że polityka kadrowa nie stała się przez to ani odrobinę czytelniejsza.

Rynek nader często zaskakują zmiany kadrowe, których przyczyn można się jedynie, mniej lub bardziej trafnie, domyślać. W efekcie posada prezesa spółki Skarbu Państwa nadal jest stanowiskiem wysokiego ryzyka: teoretycznie obowiązuje kadencyjność władz, w realiach prezes nie zna ani dnia, ani godziny swego odwołania.

- Takie niespodziewane zmiany to zły sygnał. Władze spółek obejmuje kadencyjność. Zakończenie kadencji to moment, gdy można ocenić poczynania zarządów - zaznacza Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki. - Wcześniejsze dymisje, wręczane najczęściej z niezrozumiałych powodów, stanowią fatalny sygnał i oznaczają de facto, iż administracja rządowa nie szanuje swoich własnych, wcześniejszych decyzji. Bo przecież to właśnie administracja powoływała tych ludzi do zarządów!

Dodajmy, że prędzej czy później może to spowodować trudności z naborem nowych, kompetentnych ludzi. Nagła dymisja z niejasnych przyczyn nie wygląda przecież najlepiej w CV, które jest zawodowym kapitałem menedżera.

Uczciwie trzeba przyznać, że sytuacja nieco się poprawia. Coraz więcej spółek pod kontrolą państwa może się pochwalić stabilnością kadrową. Do niedoścignionego pod tym względem Lotosu, gdzie prezes Paweł Olechnowicz sprawuje obowiązki prezesa od ponad dziesięciu lat, dołączają inne. Ucichł zgiełk wokół flagowych polskich instytucji finansowych - PZU i PKO BP.

Tym pierwszym, także wskutek konfliktu właścicielskiego, przez niemal dekadę targały wymiany zarządów (niekiedy pracowały one wręcz równolegle!). Teraz spokojnie działa pod rządami Andrzeja Klesyka. Natomiast przyjście Zbigniewa Jagiełły zakończyło nieustanny kadrowy paraliż PKO BP. Warto przypomnieć, że zanim w 2009 r. objął on stanowisko prezesa, tylko od 2000 r. bank miał siedmiu poprzedników. Unormowała się również sytuacja w PKN Orlen, którym od 2008 r. kieruje Jacek Krawiec.

Nawet jednak ci najstabilniejsi menedżerowie nie mogą czuć się pewnie przy politycznych zawieruchach na górze. Dość przywołać przypadek Heberta Wirtha z KGHM, nad którym zawisła groźba dymisji zaraz po tym, jak stanowisko ministra Skarbu Państwa objął Mikołaj Budzanowski. Właściwie uratowała go jedynie megatransakcja przejęcia kanadyjskiej spółki Quadra FNX.

Czytaj cały artykuł na wnp.pl.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.