Zarządzanie: oceny pracownicze odchodzą do lamusa. Wewnętrzne działy HR też zaczną znikać?

Pracodawcy zaczynają rezygnować z nieskutecznych i demotywujących ocen pracowniczych. Trend ten to prawdziwa rewolucja w zarządzaniu. Jaki będzie miał wpływ na pracę HR-owców i czy przyjmie się w Polsce?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Zarządzanie: oceny pracownicze odchodzą do lamusa. Wewnętrzne działy HR też zaczną znikać?

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

11 wrz 2015 7:25


Na odejście od tradycyjnego systemu oceniania decyduje się coraz więcej pracodawców. Jak wynika z danych CEB z ocen pracowniczych zrezygnowało już 6 proc. firm z listy Fortune 500.

Przykładowo spółka Accenture postanowiła zrezygnować z ocen pracowniczych. To spora rewolucja w zarządzaniu, zwłaszcza że firma zatrudnia 330 tys. osób na całym świecie. Również Microsoft w 2013 r. zrezygnował z systemu ocen „stack ranking”, który zdaniem kierowników zespołów nie motywował załogi i nie poprawiał atmosfery w działach. Z kolei firma Deloitte w marcu br. wprowadziła program pilotażowy, w którym odchodzi od rocznych rankingów – proces oceniania zostanie rozłożony i będzie prowadzony na bieżąco.

Dlaczego firmy decydują się taką rewolucję? Z badania CEB wynika, że aż 95 proc. menedżerów nie jest zadowolonych ze sposobu, w jaki w firmach oceniani są pracownicy, a 90 proc. HR menedżerów uważa, że proces nie przynosi odpowiedzi na kluczowe dla organizacji i pracowników pytania.

Czytaj też: 5 powodów, dla których warto przeprowadzić audyt systemu ocen okresowych pracowników

Podobne wnioski płyną z badania Deloitte przeprowadzonego wśród menedżerów. Ponad połowa (58 proc.) kierowników uważa, że dotychczasowe systemy ocen pracowniczych nie podnoszą wyników pracy oraz zaangażowania w ich zespołach. Tyle samo respondentów twierdzi, że rozwiązanie to nie przynosi spodziewanych korzyści – wręcz jest marnotrawstwem. Z kolei 48 proc. menedżerów uważa, że rozwiązanie to nie ma wpływu na efektywność biznesową organizacji.

Dlaczego warto?

Wyniki badań potwierdza Magdalena Żmijewska, HR practice leader w IACL. Jej zdaniem za ocenami nie przepadają zarówno menedżerowie, jak i pracownicy. – Co do tego panuje kompletna zgodność. Ludzie są kreatywni i mogą wzrastać jedynie w dobrych warunkach oraz przyjemnej atmosferze. Tam, gdzie dobrze się czują, są zrelaksowani i pewni siebie, wykorzystują swój potencjał – mówi.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

5 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

jola 2017-02-28 15:37:59

oceny pracownicze to sposob na popieranie swoich ,bo skoro 1punt lub dwa są za szkolenia na ktore dostają się wybrańcy to co to jest ,skończcie z z . ,,ta fikcją i cwaniactwem ,my chcemy normalnych pracodawcow a nie bufonów których popiera grono wysokooceniających sie przydupasów ,co nie ma nic wspólnego z dobrą pracą a jedynie z kasą jaką te psudo prymusy mają dostać

Kamil 2016-11-04 10:12:10

Turkusowe Zarządzanie to kolejny wymysł korporacji. Czyli wg. Turkusa w firmie nie ma szefa, każdy zarabia tyle samo, nie ma stanowisk ? Czyli pracuje w firmie na stanowisku bez stanowiska ? Musiałbym zwariować żeby się tam zatrudnić. Aha I z uwagi na to, że nie ma liderów to wszyscy walczą prawami natury ?. Nie wiem co za kretyn to wymyślił, ale pomysł z lamusa.

Karol 2016-03-31 17:06:14

"Marzy mi się HR, który jest chief emotional officer pracującym na zmianę – na emocjach, na dialogu, a nie na tabelach i liczbach. Od tego są analitycy – ocenia Żmijewska." - no cóż, marzenia Pani Żmijewskiej są wg mnie prawdziwie koszmarne i trochę dziecinne. HR, który nie potrafi używać liczb to HR, który nie potrafi ani opisywać rzeczywistości ani na nią wpływać. W średnich i dużych organizacjach bez liczb nie da się opisać ani kompetencji, ani motywacji, ani zaangażowania. Nie mówiąc o rzeczach tak trywialnych jak wysokość wynagrodzenia, wysokość premii czy absencja chorobowa. Jak HR nie korzystając z liczb i tabelek miałby przekonać Zarząd do wdrożenia nowej usługi, rozwiązania lub poprawy warunków pracy? Na emocjach? Życzę powodzenia.