Wypaleniem zawodowym pracownika można zarządzić. Jak?

Wypalenie nie jest stanem nieodwracalnym, znamy światowe sławy, które po trzech latach milczenia wracają i śpiewają piękniej niż poprzednio.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Wypaleniem zawodowym pracownika można zarządzić. Jak?

PODZIEL SIĘ


Autor: Bartosz Dyląg

30 wrz 2014 5:56


Dorota Hryniewiecka-Firlej, prezes Pfizer potrafi wyczuć, że pracownik jest wypalony. W jej opinii jest zespół objawów.

- Czuję nawet sytuację, kiedy ktoś jest bliski wypalenia. Wtedy jest to sygnał dla mnie, że mogę mu pomóc, że to nie jest stan nieodwracalny, że tym można zarządzić – wyjaśnia.

Czytaj też: Praktycy kontra psycholodzy: wypalenie zawodowe to choroba czy wymówka dla leniwych?

Zdaniem Doroty Hryniewieckiej-Firlej każdy z nas był na takim trudnym etapie pracy, przewlekłego umęczenia, że był bliski powiedzenia sobie mam dosyć. Ten stan wychwytuje u ludzi, są różne symptomy, często podprogowe, sygnały nie z mózgu, ale z rdzenia kręgowego. To sygnały, kiedy ktoś zachowuje się nienaturalnie, dostarcza złych danych, opóźnia je, w rozmowie wychodzą negatywne emocje, siada mu motywacja.

W jej opinii takie rzeczy często w ludziach czyta się jak w otwartej księdze, nawet nie trzeba mieć szklanej kuli, by to zobaczyć. Często zmienia się podejście do pracy, chęć do wyjścia na zewnątrz, rozmowy z ludźmi, poznawania nowych ludzi. Człowiek wypalony ucieka przed innymi, zamyka się.

Czytaj też: Wypalenie zawodowe nie dla wszystkich. Pokolenie Y ognioodporne

- Nie jest to wielka sztuka po wielu latach doświadczeń w pracy w zespole ludzkim zauważyć takie rzeczy. To się czyta - zaznacza prezes Pfizer.

W takiej sytuacji Dorota Hryniewiecka-Firlej rozmawia z pracownikiem. Jak zaznacza wypalenie na pewno nie jest wyrokiem. Zawsze jest nadzieja, dlatego co najmniej dwa razy próbuje.

- Ludzie często dochodzą do ściany. Mamy różne okresy, w różnym tempie pracujemy w perspektywie roku czy lat, przechodzimy trudne momenty, na przykład reorganizację, restrukturyzację - wyjaśnia.

Poza rozmową, prezes Pfizera stara się odciążyć tę osobę, zachęcić do urlopu, by w dłużej perspektywie odciążyć od tego, co najtrudniejsze, od bodźców, które powodują w sposób uciążliwy tę przewlekłą niechęć. To da się zatrzymać.

- Wielu artystów, którzy śpiewają, nagle ma podobny problem. Wychodzą na scenę i nie są w stanie śpiewać, to trwa na przykład 3-5 lat. To jest etap wypalenia, ale nie oznacza, że nie ma możliwości powrotu na scenę. Znam przypadki światowych sław, które po trzech latach milczenia wracają i śpiewają piękniej niż poprzednio – opisuje Dorota Hryniewiecka-Firlej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.