W szybko rosnących firmach muszą pracować tylko ludzie "fajni"? W Gliwicach zmienili strategię

– Nasi sąsiedzi w Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej mają problemy z rotacją, ale nie dlatego, że kompetencje ludzi są nieodpowiednie. Problemem jest złe zarządzanie zasobami ludzkimi albo niewłaściwy dobór pracowników – mówi Bartosz Połącarz, członek zarządu Marco.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

W szybko rosnących firmach muszą pracować tylko ludzie "fajni"? W Gliwicach zmienili strategię

PODZIEL SIĘ


Autor: Justyna Koc

4 sty 2017 14:51


Firmy produkcyjne często mają problemy z zatrzymaniem pracowników w firmie. Z badania Hays wynika, że 40 proc. śląskich spółek, skąd jesteście, boryka się z nadmierną rotacją. Jak wygląda sytuacja w Marco?

Bartosz Połącarz, członek zarządu Marco: Firmę Marco współtworzę z Markiem Ślibodą od 2000 roku. W tym czasie rozstaliśmy się z ok. 20 osobami, z różnych przyczyn. Na początku mieliśmy inną świadomość, a proces rekrutacyjny wyglądał zupełnie inaczej niż teraz. Jeśli ktoś chciał się z nami rozwijać, zatrudnialiśmy go. Po jakimś czasie okazało się, że część osób ma inny pomysł na siebie, inną wizję niż my. To właśnie była główna przyczyna rozstań. Mniej więcej połowa osób, z którymi się pożegnaliśmy, po prostu nie pasowała do naszej firmy.

Teraz inaczej podchodzimy do wyboru pracowników. Już na samym początku jasno mówimy, jakie dana osoba będzie miała prawa i obowiązki w firmie. Później wdrażamy ją i umożliwiamy jej rozwój. Nie zatrudniamy już osób w oparciu o kryterium „fajności”, co zdarzało się kilka lat temu. Dzisiaj proces rekrutacji jest wieloetapowy i dosyć skomplikowany – skupiony na wartościach, cechach charakteru i merytorycznym przygotowaniu kandydata. Ten sposób sprawdza się dużo lepiej – w tym roku na przykład rozstaliśmy się tylko z jedną osobą, która odeszła po zakończeniu kontraktu, a firma liczy prawie 100 pracowników.

Myśli pan, że na niski poziom rotacji ma wpływ liczba pracowników? Wydaje się, ze łatwiej zmotywować 90 osób niż kilkaset.

– Moim zdaniem wielkość firmy nie ma znaczenia, wszystko zależy od naszej świadomości i poprzeczki, jaką sobie ustawimy. U nas jest ona na tym samym poziomie niezależnie od zajmowanego stanowiska. Nie ma znaczenia, czy dana osoba pracuje na produkcji, w biurze czy w dziale R&D. Takie same wartości dotyczą wszystkich pracowników. Większość firm ma inne podejście. Nasi sąsiedzi w Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej mają problemy z rotacją, ale nie dlatego, że kompetencje ludzi są nieodpowiednie. Problemem jest złe zarządzanie zasobami ludzkimi albo niewłaściwy dobór pracowników.

Nie jesteśmy też firmą, która zatrudnia masowo. U nas proces wdrażania trwa około pół roku, dlatego też nie jesteśmy w stanie wprowadzić do firmy 20 osób jednocześnie, zgodnie z naszymi standardami. Mogę sobie wyobrazić, jak wygląda zatrudnienie 100 osób naraz, wdrożenie ich w pracę i zintegrowanie z zespołem.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Justyna 2017-01-19 09:05:28

u nas w firmie z kolei praca zespołu zaczęła szwankować i widać było, że jeżeli szybko nie podejmiemy odpowiednich kroków to też pracownicy zaczną odchodzić, na szczęście trafiliśmy do Pani z 4hrsolutions i bardzo pomogła nam usprawnić pracę w obrębie naszego zespołu

REKLAMA