Urbański, były prezes TVP: W tej firmie mobbing i molestowanie to codzienność

Andrzej Urbański, były prezes TVP twierdzi, że nieregulaminowe zachowanie „w takich instytucjach jak wielkie grupy medialne jest bardzo częste”. Wyznaje, że w TVP zarówno mobbing, jak i molestowanie to chleb powszedni.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Urbański, były prezes TVP: W tej firmie mobbing i molestowanie to codzienność

PODZIEL SIĘ


Autor: jk

16 mar 2015 21:31


Andrzej Urbański osobiście był świadkiem molestowania seksualnego w TVP. - Pamiętam jak byłem w gabinecie dyrektora jednej z anten TVP i omawiałem projekt programu „Premierzy”. Czekałem w sekretariacie, a pan dyrektor głaskał swojego kierowcę po policzku (…). Przy własnej sekretarce, przy asystentce. Siedziałem w sekretariacie i patrzyłem na to wszystko coraz większymi oczami. Gładził go po twarzy, po włosach – opowiada na łamach tygodnika „Wprost”.

Czytaj też: Przed TVN bardzo trudny moment przez mobbing i molestowanie. Durczok już nie ma znaczenia

Zdaniem Urbańskiego w miejscu, gdzie spotyka się tyle atrakcyjnych kobiet i mężczyzn, pozaregulaminowe zachowania są czymś nieuchronnym. Powinno się jednak temu przeciwdziałać. Były prezes TVP w 2009 r. stworzył w stacji specjalne procedury uruchomiane na wypadek molestowania i mobbingu.

- Niestety, nie udało mi się stworzyć takiego regulaminu jak w armii amerykańskiej czy wielkich międzynarodowych korporacjach, ale myślę, że po tym, co się stało w TVN, taki regulamin w każdej firmie medialnej zostanie stworzony – komentuje w rozmowie z „Wprost”.

Czytaj też: Molestowanie seksualne. Żeby do niego doszło, wystarczą słowa

O tym, że w TVN nie zadziałały podstawowe zasady zarządzania mówi Artur Ragan, ekspert ds. pracy w Work Exress. - Proszę spojrzeć na to tak – jeśli molestowana (prawdopodobnie) kobieta jest skłonna zrezygnować z pracy, a później opowiedzieć o całej sprawie tygodnikowi "Wprost" (wiedząc, że sprawa nabierze rozgłosu), to porównywalnej odwagi wymagałoby od niej zgłoszenie całej sprawy prosto do szefa TVN-u, Edwarda Miszczaka - mówi Artur Ragan. – Tak się jednak nie stało. Może dlatego, że te kobiety nie miały w firmie nikogo zaufanego, do kogo mogłyby się zwrócić z całą sprawą, wiedząc, że zostaną podjęte jakiekolwiek działania? - zastanawia się ekspert.

Jak mówi Ragan w Work Express od 2007 r. funkcjonuje kodeks etyczny, a od 2008 r. jest obecny rzecznik pracownika, do którego można zgłaszać wszelkiego rodzaju wątpliwości i podejrzenia naruszeń względem zatrudnionych, czy to związanych z mobbingiem, czy z dyskryminacją na każdym tle. Rzecznik zbiera informacje, a wszelkie nieścisłości weryfikuje według ścisłej procedury.

Jego zdaniem takie rozwiązanie jest bezcenne. – Przede wszystkim dlatego, że pracownicy wiedzą, że mają w firmie kogoś zaufanego, do kogo mogą się zwrócić i kto pomoże rozwiązać ich problem. Polecam to wszystkim firmom, aby uniknąć sytuacji, kiedy sfrustrowany pracownik udaje się z całą sprawą do mediów albo wylewa żale w mediach społecznościowych – podkreśla.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

jaro 2015-03-17 09:54:29

CUD RZADÓW PO/PSL ! CUD !