Uberyzacja produkcji: Produkcja towarów może przenieść się z fabryk do prywatnych domów

Jedną z pojawiających się prognoz dla rynku pracy jest zmiana modelu produkcji. Wiele osób spodziewa się, że dzięki drukarkom 3D zbliży się ona do użytkownika a nawet przeniesie do prywatnych domów. To szansa na niezależność czy zagrożenie?
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Uberyzacja produkcji: Produkcja towarów może przenieść się z fabryk do prywatnych domów

PODZIEL SIĘ


Autor: JP

6 sty 2016 0:01


- W tradycyjnym modelu produkty są gromadzone i tworzone w dużych, scentralizowanych fabrykach jako identyczne przedmioty wysyłane do klientów. W modelu rozprowadzonej produkcji materiały i technologia decentralizują się, a produkt jest tworzony bliżej użytkownika - wyjaśnia Bernard Meyerson ze Światowego Forum Ekonomicznego.

- Pomysł polega na zastąpieniu możliwie wielu ogniw łańcucha dostaw przepływem informacji. Zamiast wysyłać klientom gotowe rzeczy, będziemy wysyłać plany do lokalnych centrów. Dzięki temu modelowi mamy nadzieję zwiększyć efektywność i obniżyć marnotrawstwo - dodaje.

Tzw. gig economy już istnieje. Chodzi o zarabianie poprzez realizację pojedynczych zleceń, jak artysta, który daje jednorazowe występy (ang. gigs). Współcześnie "gig economy" oznacza zarabianie w internecie dzięki pojedynczym transakcjom zawieranym na odpowiednich platformach.

Czytaj też: Gospodarka współpracy wchodzi na polski rynek

Gig economy zwana jest czasem uberyzacją w nawiązaniu do platformy Uber, która dostarcza danych o kierowcach oferujących płatne przejazdy. Podobnie zjawiska mogą pojawić się w dziedzinie produkcji: firma tworzy projekt i znajduje chętnego do współpracy producenta na rynku klientów. Potrzeba tylko osoby, która ma w garażu drukarkę 3D, czas i chęci.

Taki model zaczyna interesować coraz więcej firm. Może on jednak spotkać się z tymi samymi problemami, z którymi spotyka się Uber.

- Rządy niechętnie patrzą na gospodarkę opartą na pojedynczych zleceniach. Od etatowych pracowników fabryki zdecydowanie łatwiej ściągać podatki i składki. Bez umów o pracę nie mają również racji bytu związki zawodowe. To może być poważną przeszkodą dla rozproszonej produkcji - zwraca uwagę na łamach blogging4jobs Mike Haberman, konsultant HR.

Gig economy z pewnością stworzy wiele okazji do niezależności, ale nie wszystkim taka niezależność musi się podobać. Już teraz niezależni wykonawcy są na świeczniku rządów i związków zawodowych.

- Jeśli chcemy postępu, będziemy musieli rozwiązać ten i podobne problemy. Niedługo będziemy potrzebowali nowych regulacji prawnych i nowej definicji samych terminów "pracownik" i "zatrudniony" - twierdzi Mike Haberman.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

joanna76 2016-01-07 15:13:41

Model modelem, a co z jakością?

REKLAMA