Trudna sztuka zwalniania. Bycie humanitarnym to dobra wizytówka

Duże firmy chcą redukować koszty w maksymalnie pokojowy sposób. Dla nich spokój społeczny jest wartością ekonomiczną, więc sięgają po outplacement nie tyle ze względów humanitarnych, co wizerunkowych - mówi Adam Cichocki, prezes BRAD Consulting, firmy, która przeprowadza proces outplacementu w Hucie Częstochowa.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Trudna sztuka zwalniania. Bycie humanitarnym to dobra wizytówka

PODZIEL SIĘ


Autor: wnp.pl/Piotr Myszor

wnp.pl

11 lip 2013 11:43


Outplacement to zjawisko niezbyt u nas znane, choć w zasadzie firmy są chyba ustawowo zobligowane do stosowania go?

- W Polsce raczej stosuje się monitorowane zwolnienia, a to co innego niż outplacement. Ustawa o promocji zatrudnienia mówi o tym, że firma która chce w ciągu 3 miesięcy zwolnić co najmniej 50 osób ma zorganizować im wsparcie. Zapisy są jednak tak nieprecyzyjne, że w praktyce ogranicza się to do kontaktu pracodawcy z urzędem pracy.

Outplacement to pokazanie zwalnianym pracownikom, że istnieje perspektywa poza zakładem pracy i jaka ona jest, to pomoc w znalezieniu nowego miejsca na rynku pracy i skrócenie czasu poszukiwania nowego zatrudnienia.

W Polsce po outplacement sięgają zwykle duże firmy, spółki giełdowe, spokój społeczny jest wartością ekonomiczną. Inwestorzy chcą, żeby redukować koszty, ale chcą także, żeby ten proces przechodził w sposób maksymalnie pokojowy. Często duże spółki giełdowe decydują się na stworzenie takich programów wsparcia zwalnianych pracowników nie tyle ze względów humanitarnych, co wizerunkowych. Bycie humanitarnym to dobra wizytówka.

W Hucie Częstochowa sytuacja jest trochę inna...

- Tu także chodzi o redukcję kosztów, ale w firmie obowiązuje pakiet socjalny, dający załodze gwarancję zatrudnienia jeszcze przez 2,5 roku. Gdyby pracodawca chciał rozwiązać umowę to musiałby zapłacić wynagrodzenie za podwójną ilość miesięcy pozostałych do końca tego okresu. Kiedy w czerwcu rozpoczynaliśmy program to było 58 pensji. Żadna firma tego nie wytrzyma.

Dwa lata temu przeprowadzaliśmy w hucie badania i pracownicy bardzo sobie cenili pakiet socjalny. Mieli świadomość, że koniunktura jest zła, ale pakiet gwarantował im pracę. Spowodowało to wyrobienie się poczucia, że niezależnie od tego co się stanie mają zapewniony dalszy byt. Teraz sytuacja się zmieniła o tyle, że alternatywą dla redukcji kosztów jest upadłość zakładu, czego pracodawca nie ukrywa.

Więc zaczęliście namawiać ludzi, żeby odchodzili na własną prośbę?

- Program dobrowolnych odejść był oferowany już wcześniej, ale nie wzbudzał dużego zainteresowania.

Czytaj więcej tutaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.