Sukces, pieniądze, władza. A w głębi duszy... rozczarowanie

Zagraniczny staż, prezesura, kolejny milion na koncie... Co robić, gdy sukcesy nie cieszą, a sprawiają wrażanie porażki? I jak nie dopuścić do rozczarowania karierą?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Sukces, pieniądze, władza. A w głębi duszy... rozczarowanie

PODZIEL SIĘ


Autor: wnp.pl

wnp.pl

8 gru 2014 9:13


Gdyby dzisiaj był ostatni dzień mojego życia, czy chciałbym robić to, co dzisiaj mam zamiar zrobić? - to nie fragment kościelnego kazania, ale pytanie, które przez ponad 30 lat co rano, patrząc w lustro, zadawał sobie Steve Jobs.

Jeśli odpowiedź nie była twierdząca, charyzmatyczny szef i współzałożyciel Apple’a, natychmiast korygował plany. I rzucał się w wir tych zadań, które "kręciły go" najbardziej, ale były też zgodne z jego systemem wartości. Bez tej bezkompromisowości świat nowych technologii, muzyki, a nawet kinowych kreskówek pewnie wyglądałby zupełnie inaczej.

Czytaj też: Kobieta u steru firmy. Sukces gwarantowany?

- Znam ludzi, którzy wspięli się wysoko, ale - jak mówią psycholodzy biznesu - drabina była przystawiona nie do tej ściany - wskazuje Bartłomiej Dobroczyński, trener asertywności. I precyzuje: - Wybrali kierunek studiów, a potem zawód niekoniecznie zbieżny z ich zainteresowaniami, za to modny, perspektywiczny i dający najwyższy status. Zanim się zorientowali, że nie o to chodziło im w życiu, często nie mieli już odwagi, siły i motywacji, by wymyślić siebie na nowo.

Rozwój czy kierat?

Tak było również z prof. Januszem Filipiakiem, prezesem Comarchu. W 1993 r. Telekomunikacja Polska chciała zlecić Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie wykonanie systemu informatycznego. Ówczesny rektor tej szkoły zdał sobie sprawę, że nie ma organizacyjnego zaplecza, by skorzystać z kontraktu. Przedsięwzięciem zainteresował się wówczas młody (41 lat) kierownik Katedry Telekomunikacji.

Czytaj też: Te zawody dają szczęście i całkiem sporo kasy

Filipiak, który z realiami biznesu otrzaskał się w paryskich laboratoriach badawczych France Télécom, szybko odkrył w sobie żyłkę przedsiębiorcy. Wydzierżawił od AGH pracownię, skrzyknął kilku zdolnych studentów - tak powstał Comarch, należący dziś do grupy czołowych dostawców korporacyjnego IT w Europie. Po kilku latach, mimo tytułu profesorskiego, odszedł z uczelni.

- Wielu postrzegało pracę na uczelni jako jedyną szansę życiową. Bali się o swoje etaty - wspomina Filipiak. - Takie obawy zawsze były mi obce. Chciałem się rozwijać, iść do przodu. Nie mogłem zmarnować okazji, którą podarował mi los.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA