Samoocena ważniejsza niż wykonanie zadania? To dotyka też menedżerów

• Pracownicy i menedżerowie czasem sami sabotują własne zadania i dążą do tego, żeby ich projekt się nie udał.
• Czujemy się lepiej, gdy znajdujemy wytłumaczenie dla swoich porażek, bo wtedy nie obniżają one naszej samooceny.
• Lepiej rzetelnie wykonywać swoje obowiązki zamiast skupiać się na poszukiwaniu kolejnych wymówek - radzi prof. Dariusz Doliński, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Samoocena ważniejsza niż wykonanie zadania? To dotyka też menedżerów

PODZIEL SIĘ


Autor: JP

22 wrz 2016 13:47


Jeśli szef stosuje metodę odkładania wszystkiego na później, to wiele jego decyzji będzie nietrafionych. Ale jeśli znajdzie dla tego dobre wytłumaczenie, to nie straci, a wręcz zyska w oczach podwładnych.

- Według koncepcji samoutrudniania Berglasa i Jonesa tworzymy sobie przeszkody, aby poprawić samoocenę, mimo że osiągnięcie celu jest wówczas trudniejsze. Tego rodzaju sytuacje często mają miejsce w biznesie, gdy dla przedsiębiorcy przekonanie o świetnych kompetencjach menadżerskich jest ważniejsze niż cele firmy - wyjaśnia psycholog z SWPS we Wrocławiu Dariusz Doliński.

Inna strategia samoutrudniania polega na demonstracji własnych wad.

- Kandydaci w procesie rekrutacji często wspominają, że są zdenerwowani. Zachowują się tak na wszelki wypadek, żeby wytłumaczyć brak wiedzy i kompetencji. Próbują zasygnalizować rekruterowi, że powinien wziąć poprawkę na napięcie, które obniża ich umiejętności. Podobnie jest w sytuacji, gdy pracownika czeka kluczowe dla losów firmy spotkanie biznesowe, wtedy na kilka dni przed jego terminem nie pojawia się w biurze, tłumacząc się problemami zdrowotnymi. Wszystko po to, żeby uniknąć rosnącego niepokoju i jednocześnie zbudować wizerunek osoby zaangażowanej w pracę - tłumaczy psycholog.

To nie moja wina

Szef lub członek zespołu może zastosować też strategię, która zmienia interpretację wyników.

- Przed rozpoczęciem projektu menadżer dochodzi do wniosku, że jakieś czynniki są poza jego kontrolą: zespół jest źle dobrany, brakuje specjalisty, ktoś wprowadza złą atmosferę. Szef nie może z tym nic zrobić, ponieważ na przeszkodzie stoi np. prawo pracy. Jeśli efektem działania będzie porażka, szef może uznać, że to przez pracownika, który negatywnie wpływał na klimat panujący w przedsiębiorstwie. Często menadżerowie specjalnie poszukują problemowych podwładnych, którzy zapewnią im wyjaśnienie potencjalnego niepowodzenia, a przy okazji nie obciążą ich pozycji w firmie - zaznacza Dariusz Doliński.

Wszystko na mojej głowie

Szefowie i pracownicy są również skłonni podejmować się licznych zadań jednocześnie, tylko dlatego, że dokładne ich wykonanie nie jest możliwe. Porażka w realizacji dużej liczby skomplikowanych projektów boli mniej. Z wysokiego konia nie wstyd spaść, tak więc utrudnianie sobie życia na skutek przyjęcia mnóstwa obowiązków pozwala się usprawiedliwić.

- Mamy skłonności do samooutrudniania, bo dzięki temu chronimy naszą samoocenę. Taka strategia stosowana jest zwykle jeszcze przed osiągnięciem faktycznego wyniku pracy i stanowi zabezpieczenie na wypadek ewentualnej porażki. Rzucanie kłód pod nogi to skomplikowany i mało efektywny sposób radzenia sobie z brakiem pewności w sytuacjach zadaniowych, dlatego warto rzetelnie wykonywać swoje obowiązki zamiast skupiać się na poszukiwaniu kolejnych wymówek - radzi psycholog.

Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA