Roszady w państwowych spółkach powinny być wypadkową, a nie głównym celem rządzących

Jest więcej niż prawdopodobne, że tuż po wyborach parlamentarnych ruszy karuzela kadrowa w spółkach Skarbu Państwa. Są jednak i tacy, którzy uważają, że wprawienie jej w ruch to błąd.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Roszady w państwowych spółkach powinny być wypadkową, a nie głównym celem rządzących

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

26 cze 2015 6:59


Z najnowszego sondażu TNS Polska wynika, że gdyby wybory parlamentarne odbywały się już teraz, najwięcej głosów zdobyłby PiS (wspólnie z Solidarną Polską i Polską Razem) – 34 proc. Drugie miejsce zajęłaby PO z poparciem 20 proc.

Do Sejmu weszłaby jeszcze formacja Pawła Kukiza z 17 proc. głosów. Jednak niezależnie od wyników październikowych wyborów parlamentarnych jedno jest pewne – jesienią znów może ruszyć kadrowa karuzela w spółkach Skarbu Państwa.

Zmiana ekipy rządzącej również w spółkach

Nie jest tajemnicą, że mimo kadencyjności władz spółek Skarbu Państwa posady członków zarządów w praktyce w większym stopniu zależą od politycznej pogody niż od zapisów korporacyjnych. Nie dziwią zatem przypuszczenia, że ta jesienna – związana z wyborami parlamentarnymi – przewietrzy zarządy państwowych spółek.

Tak było zawsze. Również wtedy, gdy władzę przejmowała Platforma Obywatelska. Z fotelem prezesa pożegnał się wówczas m.in. Krzysztof Skóra, prezes KGHM Polska Miedź. Kadrowe czystki nie ominęły również szefów innych kluczowych spółek: PZU, Orlenu czy PGNiG.

Po wygranych przez PO wyborach parlamentarnych w 2007 r. odwołano pracowników i członków kierownictwa państwowych firm OLPP i Naftoserwisu. Zdymisjonowano również zarząd Naftoru: Piotra Woyciechowskiego i Tomasza Macierewicza. Wymieniać można by długo. Zgodnie z wyliczeniami serwisu Bigdata.pl tylko w pierwszej kadencji rządów Donalda Tuska (lata 2007-2011) doszło do 3403 zmian kadrowych w spółkach państwowych.

Czy kadrowa karuzela po jesiennych wyborach zakręci się równo mocno? To możliwe. – Przez te wszystkie lata nie dopracowaliśmy się jednoznacznego i transparentnego systemu obsady stanowisk i szerzej nadzoru nad firmami pozostającymi pod kontrolą Skarbu Państwa – twierdzi Andrzej Sadowski, wiceszef Centrum im. Adama Smitha.

Strategia ważniejsza od personalnych roszad

Tymczasem częste zmiany kadrowe w kluczowych spółkach nikomu nie służą. – Idea, że wygrana partia zarządza personalnie państwowymi koncernami jest tragiczna zarówno dla koncernów, jak i dla partii politycznych. Przykład ostatnich kilkunastu lat pokazuje, że partie które ulegają takiej pokusie wcześniej czy później tracą swoja tożsamość, bo zamieniają się w kółka biznesowe i tak naprawdę same przestają istnieć – twierdzi prof. Konrad Świrski z Politechniki Warszawskiej.

Poza tym spółki Skarbu Państwa, te związane chociażby z energetyką, mają swoje długofalowe strategie, a notoryczna wymiana menedżerów nie służy ich skutecznej realizacji.

– Bardzo podobał mi się przykład w jednym z koncernów niemieckich, w którym zmiana na stanowisku prezesa została ogłoszona pół roku wcześniej. Nie tylko dużo wcześniej było wiadomo, kiedy poprzedni prezes odejdzie i kto, a także kiedy go zastąpi, ale było także wystarczająco dużo czasu na transfer wiedzy – mówi prof. Świrski.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.