Przetrwać? To za mało!

Utrata pracy lub bankructwo to... wielka szansa. Niestety, najczęściej tylko dla nielicznych. Jak więc wyjść z kryzysu wzmocnionym i cieszyć się nowym rozdaniem?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Przetrwać? To za mało!

PODZIEL SIĘ


Autor: WNP.pl

wnp.pl

9 wrz 2013 15:32


Trener biznesu rzuca uczestnikom warsztatów motywacyjnych garść faktów z pewnej biografii: - W tysiąc osiemset trzydziestym pierwszym roku poniósł klęskę w interesach.

W trzydziestym drugim nie dostał się do parlamentu. W trzydziestym piątym zmarła mu żona. W trzydziestym szóstym przeszedł poważne załamanie nerwowe. W czterdziestym nie zakwalifikował się do wyborów.

W czterdziestym trzecim nie zdołał wejść do izby niższej parlamentu, a w pięćdziesiątym - do senatu.

W pięćdziesiątym szóstym nie został wiceprezydentem. W pięćdziesiątym ósmym znowu przepadł w wyborach na senatora. Aż w roku 1860 został... prezydentem Ameryki. Wiecie państwo, o kim mowa? - pyta, kończąc tę długą listę życiowych przypadków.

- Chodzi o Abrahama Lincolna... - odzywa się nieśmiało młoda kobieta z końca sali.

- Brawo! A jak w kilku słowach streściłaby pani jego historię?

- Co nas nie zabije, to nas wzmocni?

- I to jest poprawna odpowiedź! - zachwyca się szkoleniowiec. - Należą się pani oklaski!

Entuzjazmu trenera z pewnością nie podzieliłby pisarz Marcin Szczygielski. Zawsze, gdy słyszy o dobroczynnej roli traumy, przychodzi mu na myśl drzewo, w które uderza piorun, odzierając je z gałęzi i liści. Pozostaje tylko osmolony, chropowaty pień.

"Pień jest mocny i niezłomny, ale czy nadal jest drzewem, nawet jeśli krążą w nim jeszcze soki?", zastanawia się Szczygielski w jednej z książek. Wniosek, do którego dochodzi, nie nastraja optymistycznie: "Z człowiekiem jest tak samo. Każde złe doświadczenie odziera go z wierzchniej, miękkiej, delikatnej, wrażliwej tkanki... Gdy liczba bodźców osiągnie dopuszczalny próg, pozostaje wreszcie tylko pierwotne jądro. Twarde i obojętne, animowane instynktem samozachowawczym i biologiczną wolą przetrwania".

Podobnie myśli dr Marek Suchar, socjolog i prezes firmy doradczo-rekrutacyjnej IPK. Nie podoba mu się popularny w Polsce kult porażek, po których rzekomo każdy staje się lepszą wersją samego siebie.

- Kto pozbawiony jest samoświadomości, i tak będzie popełniał wciąż te same błędy. A ci, którzy do autorefleksji są zdolni, wcale nie potrzebują porażek i złych pass, by się rozwijać - twierdzi dr Suchar. - Za dużo widziałem złamanych karier oraz firm, które upadły i już nie dały rady się podnieść, abym uprawiał swoistą apologię klęski.

Cały artykuł czytaj tu

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.