Przed TVN bardzo trudny moment przez mobbing i molestowanie. Durczok już nie ma znaczenia

Eksperci nie są jednomyślni w swoich opiniach na temat słuszności postępowania TVN w sprawie molestowania i mobbingu i zarzutów postawionych Kamilowi Durczokowi.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Przed TVN bardzo trudny moment przez mobbing i molestowanie. Durczok już nie ma znaczenia

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

11 mar 2015 0:01


Prace komisji TVN dowiodły, że w stacji dochodziło do mobbingu i molestowania. Efekt? Prezes TVN przeprasza, Durczok rozstaje się ze stacją, a ofiary czekają na sześciokrotność pensji na otarcie łez.

Sprawę tę od ponad miesiąca śledziła cała Polska. Kamil Durczok, szef „Faktów” TVN został na początku lutego oskarżony przez tygodnik „Wprost” o molestowanie seksualne podwładnych. Choć dziennikarz od samego początku zapewniał, że nigdy nie molestował żadnej z pracownic, efekt jest taki, że dziś nie ma go już w załodze TVN – 10 marca zarząd stacji poinformował, że umowa z dziennikarzem została rozwiązana za porozumieniem stron ze skutkiem natychmiastowym.

– Dość niefortunnie się składa, że w tym samym dniu, w którym TVN przedstawia oficjalny komunikat z zakończonych prac komisji, z którego wynika, że w firmie dochodziło jednak do nadużyć, rozwiązuje umowę z Kamilem Durczokiem. W takim przypadku skojarzenie, że Durczok mógł być jednak zamieszany w sprawy molestowania i mobbingu, mimo że stacja nie podaje sprawcy – nasuwa się samo – twierdzi Artur Ragan, ekspert ds. rynku pracy z firmy Work Express.

– Coś musiało być jednak na rzeczy. Gdyby było inaczej, Kamil Durczok nie odszedłby z TVN-u tak łatwo – stwierdza z kolei Dagmara Dłużniewska, właścicielka firmy Field Research.

Przypomnijmy, od 13 lutego niezależna komisja TVN, sprawdzała, czy w stacji faktycznie dochodziło do molestowania seksualnego i mobbingu – w tym celu przeprowadziła rozmowy z 37 obecnymi i byłymi pracownikami oraz współpracownikami „Faktów” TVN.

Okazało się, że spekulacje na temat nadużyć w firmie nie były wyssane z palca. Ofiarami mobbingu i molestowania miały paść trzy osoby. Każda z nich może teraz liczyć w ramach zadośćuczynienia na odszkodowanie w wysokości maksymalnie sześciu miesięcznych pensji.

– To ugłaskanie ofiar, próba zażegnania kryzysu. Ładnie z ich strony, ale gdyby to o mnie chodziło, to nie chciałabym odszkodowania, ale rozprawy w sądzie i sprawiedliwego wyroku – mówi Dagmara Dłużniewska, menedżerka z wieloletnim doświadczeniem i właścicielka firmy Field Research. – Teraz jest tak, że sprawca – kimkolwiek jest – może czuć się bezkarnie. Oczywiście, komisja wydała wyrok, ale to taki sąd kapturowy. Mam nadzieję, że ta sprawa nabierze jednak ram prawnych i osoba, która dopuściła się tych nadużyć stanie przed sądem – podkreśla.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA