Premie finansowe mogą być gwoździem do trumny przedsiębiorstwa

Finansowa motywacja nie działa z automatu i nie wystarczy pokazać pliku banknotów, by ludzie zaczęli lepiej pracować. Ponadto źle zastosowana, szybko może się stać groźnym dla firmy narzędziem demotywującym.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Premie finansowe mogą być gwoździem do trumny przedsiębiorstwa

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

14 sie 2014 9:42


Zdaniem Roberta Reinfussa, doradcy biznesowego i prezesa HRM Consulting, premie finansowe mogą zrujnować biznes i zniszczyć firmę. - Stosowanie systemu premiowego, owszem - stwarza presję na pracowników, aby ich wyniki były lepsze, ale również wywołuje presje na kadrę kierowniczą, zarządzającą, aby obniżała oczekiwania pracowników - mówi w rozmowie z nami Robert Reinfuss.

- Jeżeli oczekiwania się podnosi to automatycznie obniża się szanse premiowe pracowników, czyli działa się na ich szkodę, a kierownicy tego nie chcą, więc stwarzają presję na firmę, właściciela, zarządzających, aby oczekiwane wyniki zaniżać. To powoduje w dłuższej perspektywie wyhamowanie wzrostu produktywności. Likwidacja premii powoduje że produktywność natychmiast rośnie, bo nie ma już hamulców - dodaje.

Cały wywiad z Robertem Reinfussem o systemach premiowych i motywowaniu czytaj tutaj.

Jak mówi na łamach "Dziennika Gazety Prawnej" prof. Andrzej Blikle, wszelkiego rodzaju systemy premiowe czy prowizyjne to rodzaj gry wojennej w przedsiębiorstwie. Jako przykład podaje sytuację, kiedy szefowie ogólnopolskiego koncernu z branży FMCG ogłaszają menedżerom wprowadzenie 2 proc. premii od obrotów.

- Kierownicy regionalni zachęcają podwładnych do nakręcenia sprzedaży bez względu na koszty czy zysk. Liczy się przecież obrót, za który będzie dodatkowe wynagrodzenie. Do zarządu zaczynają docierać niepokojące raporty, że co prawda sprzedaż rośnie, ale pieniędzy jest coraz mniej. Więc sprytni prezesi zmieniają zasady – premia będzie od zysku. Ale wtedy pracownicy zaczynają grać na zysk. Czyli starają się zmniejszyć koszty, np. obcinając wydatki na marketing. Co prawda sprzedaż nie rośnie, ale w krótkim terminie na papierowych wykresach zysk jest większy. Więc premie znów lądują w kieszeniach - tłumaczy na łamach dziennika Blikle.

- Kiedy rada nadzorcza ponownie interweniuje i zakazuje ruszania nakładów na marketing, menedżerowie uzależnieni już od premii wpadają na pomysł ograniczenia pieniędzy na badania nad nowymi produktami. Tu negatywne efekty pojawią się za dwa, trzy lata, ale w krótkim terminie znów jest większy zysk. W ten sposób gra wojenna może trwać w nieskończoność, a firma w rezultacie, w długim okresie tylko traci – czytamy w "DGP".

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA