Pracownik klnie i obraża szefa. Zwolnić go, czy wysłuchać?

Gdy pracownik obraża i krytykuje szefa, obrażony kierownik może go po prostu wyrzucić z pracy. Z drugiej jednak strony minikonflikt może być cenny, jeżeli chodzi o zmiany w kulturze organizacyjnej firmy.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Pracownik klnie i obraża szefa. Zwolnić go, czy wysłuchać?

PODZIEL SIĘ


Autor: Joanna Oreł

28 sie 2014 5:46


„Idź do diabła” – za wulgarną wersję tego określenia w stosunku do swojej szefowej, pracownik jednej z włoskich firm dyscyplinarnie został zwolniony z pracy. Sprawa przez siedem lat toczyła się w sądach. Ostatecznie zakończył ją Sąd Najwyższy, orzekając, że wyrzucenie pracownika było bezpodstawne. Jego przekleństwo miało charakter incydentalny.

Klniemy w pracy. Także na szefa

Pracownicy w różny sposób przejawiają swoją frustrację związaną z pracą i relacjami z szefem. Jedni nie przykładają się do obowiązków, inni zabierają stres do domu, niektórzy w końcu się zwalniają. Bywają i tacy, którzy krytykują – także w sposób wulgarny – decyzje przełożonego za jego plecami.

Według badań CBOS-u „Wulgaryzmy w życiu codziennym" 33 proc. Polaków bardzo często spotyka się z przekleństwami w miejscu pracy, zaś 22 proc. – czasami. Ile z nich pada pod adresem przełożonych?

– Nikt nie jest doskonały. Nie ma też ludzi nieomylnych. Każdemu zdarzyło się, że został skrytykowany przez podwładnego. Od lat pracuję na kierowniczych stanowiskach i zawsze pojawił się ktoś, kto podważał zdanie szefa – przyznaje Anna Wicha, dyrektor generalna Adecco Poland.

Kazimierz Sedlak, prezes firmy Sedlak & Sedlak, uważa, że rozwiązaniem takich dylematów jest traktowanie pracowników z zaufaniem i na zasadzie partnerskich relacji zawodowych.

– Nie krzyczę, nie awanturuję się i nie zwalniam pracowników za to, że mają odmienne od mojego zdanie. Krytyka jest czymś normalnym i jeżeli któryś z pracowników powie mi, że się mylę, to najpierw zastanowię się jeszcze raz nad swoją decyzją, czy rzeczywiście jest ona słuszna i stosownie do tego albo ją nieco zmienię, albo nie, gdy wiem, że mam rację – twierdzi Sedlak.

Rozmowa lepsza od kary

Otwarty styl zarządzania to jedno, ale czasami emocje biorą górę. Szef, do którego dotrze informacja, że pracownik nagminnie krytykuje jego działania w rozmowach z zespołem lub nawet go obraża, nie może bagatelizować problemu. Jednak błędem jest także wybieranie drugiej, skrajnej opcji, czyli karania niepokornego pracownika dodatkowymi obowiązkami czy nawet sankcjami.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.