Poniżanie i upokarzanie w miejscu pracy. Doświadcza tego co czwarty Polak

• Niemal co trzeci Polak w ciągu ostatniego roku spotkał się w swoim miejscu pracy pośrednio lub bezpośrednio z działaniami uderzającymi w jego pozycję zawodową.
• Co czwarty pracownik doświadczył osobiście lub zauważył w swoim środowisku pracy poniżanie i upokarzanie oraz nierówne traktowanie z powodu płci, wieku, religii czy rasy, zaś co piąty mobbing i działania zastraszające - wynika z sondażu przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Poniżanie i upokarzanie w miejscu pracy. Doświadcza tego co czwarty Polak

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

29 sie 2016 15:23


Pracownicy doświadczający lub będący świadkami działań niepożądanych w miejscu pracy, mimo iż są w mniejszości, to jednak stanowią pokaźną grupę. Najrzadziej występują zachowania o podtekście seksualnym, najczęściej zaś te, które uderzają w pozycję zawodową pracownika.

Ofiarami są najczęściej młodzi pracownicy

Grupa wiekowa, która w największym stopniu jest dotknięta różnymi działaniami niepożądanymi to osoby młode w wieku do 24 lat, przy czym zachowania uderzające konkretnie w pozycję zawodową pracownika odczuwają w największym stopniu osoby z najstarszej badanej grupy wiekowej: 45-55 lat. Patrząc na wykształcenie grupą najbardziej dotkniętą działaniami niepożądanymi w miejscu pracy są osoby z wykształceniem średnim.

- Liczba spraw, które trafiają do sądów pracy czy karnych związanych ze zjawiskami mobbingu w różnej formie nie jest wysoka. Mogłoby to pozornie świadczyć, że skala tego zjawiska jest marginalna. Jednak wyniki naszego badania pokazują, że tak nie jest i że w różnych przejawach z tym zjawiskiem styka się znaczący odsetek pracowników - mówi dr Adam Czarnecki, wiceprezes ARC Rynek i Opinia. Skąd ta dysproporcja?

Milczą, bo się boją

W opinii Czarneckiego wiele osób doświadczających niezgodnych z prawem zachowań w pracy nie decyduje się na wszczęcie kroków prawnych, gdyż z jednej strony nie mają świadomości, że są to działania niezgodne z prawem, z drugiej zaś obawiają się, że droga prawna będzie czasochłonna, a w międzyczasie z pewnością stracą pracę. Wielu pracowników uważa, że lepiej tkwić w dotychczasowej sytuacji niż narazić się na nieprzyjemności związane z uruchomieniem procedur, ponieważ nie ma uwrażliwienia społecznego na tego typu zjawiska.

- Natomiast z punktu widzenia pracodawcy, którego personel stosuje różne praktyki niezgodne z prawem, rodzi się ryzyko narażenia się na daleko idące konsekwencje, nawet w sytuacji, gdy pracodawca nie był świadomy ich istnienia. Wewnętrzne wykrycie tego typu zjawisk przez firmę pozwala na ucięcie ich w zarodku, wyciągnięcie konsekwencji i niedopuszczenie, aby sprawa nie rozwinęła się na szerszą skalę - komentuje Czarnecki.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Dorota 2016-08-30 12:51:28

O ile pracodawcy dokładają starań by przygotować nowych menedzerów pod kontem twardych kompetencji, to bardzo często kompetencje miękie z obszaru metod zarządzania ludźmi są albo pomijane, albo traktowane fragmentarycznie. Obserwowałam to pracując w firmie sprzedażowej gdzie metoda zastraszania i zawstydzania była jednyną metodą zarządzania zespłem jaką stosowali niektórzy przełożeni. Przez 10 lat pracy w takiej firmie miałam nieprzyjemność pracy z 2 takimi przełożonymi i jednym, który do swojej roli podchodził w sposób cywilizowany. Metody ocierające się o mobbing bywają akceptowane przez zarządy firm dopóki przynoszą oczekiwane efekty. Myślę, że w wielu przypadkach brakuje menedżerom (przełożonym: kierownikom, liderom, brygadzistom...) zwykłej "kultury menedżerskiej" wymagającej angażowania innych niż prymitywne, a czasem prostackie metody zarządzania ludźmi. Nie w przepisach tkwi problem, ale w braku kultury osobistej ludzi, którym dane jest zarządzanie pracą innych ludzi. Można być skutecznym i ludzkim jednocześnie, ale to wyższa szkoła zarządzania, której trzeba swoją kadrę menedżerską nauczyć.