Nikt nie ma monopolu na mądrość. Prezesi powinni to wiedzieć

- W Polsce, czy w innych krajach wschodniej Europy nordycki styl zarządzania jest wciąż postrzegany jako słabość: co to za szef, co się o wszystko pyta - twierdzi Jacek Łukaszewski, prezes Schneider Electric w Polsce.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Nikt nie ma monopolu na mądrość. Prezesi powinni to wiedzieć

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

22 cze 2015 10:00


– Tradycyjna struktura zarządcza przypomina strukturę armii, czyli od marszałka, generała, poprzez pułkowników, aż do kaprali i szeregowców – przypomina w rozmowie z Newserią prof. Andrzej Blikle, przedsiębiorca. – Natomiast współczesna struktura to jest struktura procesowa, w której nie ma w ogóle żadnej hierarchii. Polecenia co, kto i ile ma zrobić wydaje dostawcy klient, a nie kierownik zespołu.

Zdaniem Adama Zygmunta, country managera firmy Target Executive Search Poland, starszemu pokoleniu polskich menedżerów wciąż jednak brakuje luzu i widać, że są przyzwyczajeni do starego hierarchicznego i autorytarnego stylu zarządzania. - U nas wciąż pokutuje zwyczaj zamkniętych drzwi prezesa i komunikacja w stylu „Szanowny Panie Dyrektorze, czy mogę się ośmielić, aby zapytać, czy zrobić Panu herbatkę?" - podkreśla.

Nikt nie ma monopolu na mądrość

Rzadkością jest, żeby polscy prezesi traktowali swoich pracowników jak partnerów, toczyli z nimi dyskusje, pytali o zdanie. Chyba że obyli się z kulturą zarządzania zagranicznych menedżerów i dostrzegli w niej sens. Tak, jak było to w przypadku Jacka Łukaszewskiego, prezesa Schneider Electric w Polsce.

- W skandynawskich firmach jest zwykle bardzo płaska hierarchia i trwają długie dyskusje, zanim podejmie się jakieś decyzje. Dystans władzy na linii szefostwo – pracownik jest zdecydowanie mniejszy niż u nas. W Szwecji pracownik nie ma problemu z tym, żeby pójść do szefa i coś mu powiedzieć - mówi Łukaszewski.

- Pamiętam, że kiedy zostałem dyrektorem w szwedzkiej firmie przyszedł do mnie mój przełożony i powiedział: „Jacek, w Szwecji wszystko należy najpierw przedyskutować, nie możesz przyjść i oświadczyć, że coś ma być tak i tak, nie omawiając tego wcześniej z ludźmi”. Załoga chce w tym uczestniczyć, mieć poczucie, że jej zdanie też się liczy, nawet, jeśli decyzja nie zapada kolektywnie - wspomina.

Jego zdaniem w Polsce, czy w innych krajach wschodniej Europy nordycki styl zarządzania jest wciąż postrzegany jako słabość: co to za szef, co się o wszystko pyta.

- Tymczasem uważam, że nikt nie ma monopolu na mądrość czy dobre pomysły, dlatego dyskusja, szczególnie przy wypracowywaniu długofalowej strategii jest jak najbardziej potrzebna - mówi szef Schneider Electric w Polsce.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.