Morawiecki: Chcemy ułatwić prowadzenie biznesu i zwiększyć innowacyjność polskich firm

- Chcemy tak wspierać nasze firmy, by umożliwić im ekspansję zagraniczną, ułatwić prowadzenie biznesu, zwiększyć dostęp do kapitału i ich innowacyjność oraz przyciągnąć do gospodarki innowacyjny kapitał. Tu już mamy pierwsze efekty - mówi wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Morawiecki: Chcemy ułatwić prowadzenie biznesu i zwiększyć innowacyjność polskich firm

PODZIEL SIĘ


Autor: wnp.pl (Jacek Ziarno)/AT

wnp.pl

17 maj 2016 18:07


Po kryzysie z lat 2008/09 widać odwrót od liberalnej gospodarki rynkowej. Wielu ekonomistów-neofitów i wielu obywateli Unii powzięło przekonanie, że mechanizmy rynkowe należy mocno wspomóc rolą państwa. A przecież np. w Grecji państwa w gospodarce nie było mało… Jak pan tu waży racje?

- Wyszliśmy już z młodzieńczego zachłyśnięcia się liberalizmem. Długo zaczytywaliśmy się w książkach klasyków gospodarczego liberalizmu, choćby w jeszcze bezdebitowo wydawanych dziełach Adama Smitha. A „niewidzialna ręka rynku” należała do najpopularniejszych haseł wczesnego etapu transformacji.

Czytaj też: Dzięki nowym inwestycjom zagranicznym w Polsce powstanie tysiące miejsc pracy

Tyle że z czasem wzbogacała się nasza wiedza, jak działają nowoczesne, silne gospodarczo kraje: niewidzialną, wolną rękę rynku wspiera jak najbardziej widzialna ręka państwa. Państwo w tych obszarach, w których może pomóc przedsiębiorcom - m.in. w ekspansji zagranicznej, w probiznesowych reformach regulacji, w polityce dotyczącej sektora energetycznego (proszę zauważyć, co się dzieje choćby we Francji) - w praktyce nie pozostaje bierne. A niby dlaczego podobnych procesów nie zintensyfikować także u nas, skoro stawiamy na rozwój kraju?

Rząd eksponuje pomoc dla polskiego biznesu i kapitału. Fakt, jak pan to ujął, „najlepiej zorganizowane państwa świata” nie traktują rodzimych firm po macoszemu, ale… Gdzie przebiega cienka czerwona linia między nacjonalizmem a patriotyzmem gospodarczym? A ściślej: gdzie przebiega dla pana?

- Dla mnie to jest gruba kreska, podobnie jak ta, która odcina patriotyzm od nacjonalizmu. Patriotyzm oznacza miłość dla własnego kraju, a ten gospodarczy - sprzyjanie rodzimym przedsiębiorstwom w podobny sposób, jak robią to dojrzałe kraje i gospodarki. Nie mamy takich szans wspierania naszego przemysłu i usług, jaki miały kraje najwyżej dziś rozwinięte. Szukamy innej drogi.

Zauważmy przy okazji, że gdy rosły ekonomiczne potęgi Francji, Niemiec, Korei czy Japonii - to ich rządy posługiwały się narzędziami na wskroś protekcjonistycznymi, czyli - idąc w ślad za pańskim pytaniem - „nacjonalistycznymi”. My dziś nie mamy ani takich narzędzi, ani takich intencji. Przynależność do UE czy Światowej Organizacji Handlu uniemożliwia posługiwanie się protekcjonistycznymi rozwiązaniami.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Ajatollah 2016-05-18 09:43:55

Banały Wać prawisz. Założ firmę, rozwiń i potem bierz się za makro działania. W co zainwestowałeś Mistrzu swoje miliony?