Moczulski, Bakalland: Studia MBA pozwoliły mi przyjąć rolę CEO z większą pewnością

- Jedno z moich pierwszych spotkań po dołączeniu do firmy PwC na początku lat 90. było prowadzone przez partnera Amerykanina, który powiedział: "Możesz popełniać błędy. Jeśli popełnisz ten sam błąd dwa razy, zaczniemy się bacznie przyglądać twojej pracy. Jeśli popełnisz ten sam błąd po raz trzeci – będziesz pracować dla rządu”. W tamtych czasach, praca w strukturach rządowych nie była awansem - opowiada o swojej karierze Marek Moczulski, prezes Bakalland.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Moczulski, Bakalland: Studia MBA pozwoliły mi przyjąć rolę CEO z większą pewnością

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

8 lut 2016 11:43


Które etapy w pańskim życiu miały największy wpływ na pana karierę?

Marek Moczulski, prezes Bakalland: - W swoim życiu zawodowym miałem dwa etapy. Rozpocząłem karierę w branży finansowej. Najpierw pracowałem w Pricewaterhouse, gdzie nauczyłem się wszystkiego o finansach. Niektórzy twierdzą, że PW (teraz już PwC) było szkołą finansów. Zgadzam się z tym. Kontynuując karierę w tym obszarze, przeniosłem się z konsultingu do przemysłu m.in. Shell Gas czy Agros Holding.

Drugi etap jest związany z zarządzaniem. Otrzymałem awans na stanowisko CEO w firmie Agros i od tego czasu kontynuowałem tę ścieżkę w dwóch różnych firmach.

Czy wybór finansów był całkowicie świadomy i przemyślany?

- Finanse są bardzo interesującym obszarem. Na samym początku mojej kariery wiedziałem, że poznanie procesów finansowych jest niezbędne do zrozumienia każdej firmy. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że mógłbym zdziałać znacznie więcej jako CEO. Teraz mogę powiedzieć, że krok w stronę roli prezesa to był mój świadomy wybór i jestem z niego zadowolony.

Co według pana miało największy wpływ na to, jakim jest pan dziś prezesem?

- Bardzo silnie wpłynęła na mnie kultura korporacyjna oraz filozofia PW (obecnego PwC). Nauczyłem się tam pracy w grupie oraz tego, jak ważny jest każdy członek zespołu w kontekście realizacji celów całej organizacji. Tamtejsza kultura zakładała tolerowanie błędów, ale jednocześnie bezwzględne podejście do osób powtarzających te same błędy.

Jedno z moich pierwszych spotkań po dołączeniu do firmy na początku lat 90. było prowadzone przez partnera Amerykanina, który powiedział: "Możesz popełniać błędy. Jeśli popełnisz ten sam błąd dwa razy, zaczniemy się bacznie przyglądać twojej pracy. Jeśli popełnisz ten sam błąd po raz trzeci – będziesz pracować dla rządu”. W tamtych czasach, praca w strukturach rządowych nie była awansem.

Jak to się stało, że zaczął pan pracować dla Bakalland oraz Delecty?

- Po odejściu z firmy Mieszko, gdzie ogromnym sukcesem była restrukturyzacja i rozwój tej spółki, postanowiłem znaleźć kolejne przedsiębiorstwo wymagające transformacji. Szukałem nowych możliwości wraz z firmą Innova Capital. Bakalland wydawał się być najlepszym wyborem. Od razu bardzo zaangażowałem się w cały proces. Akcjonariusze powołali mnie do rady nadzorczej, a po dziewięciu miesiącach zostałem prezesem.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.