"Mocno pan bije, po jaśniepańsku". Folwarczny styl zarządzania nadal króluje w Polsce?

Szef firmy w Polsce to taki jaśniepan, który jak ma dobry humor to pochwali, a jak jest wściekły to zgani, nakrzyczy, a nawet wyrzuci z pracy - twierdzi Jacek Santorski, psycholog biznesu.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

"Mocno pan bije, po jaśniepańsku". Folwarczny styl zarządzania nadal króluje w Polsce?

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

6 cze 2014 9:24


W obszernym wywiadzie udzielonym dla "Dziennika Gazety Prawnej" Santorski tłumaczy, że firmy w Polsce wciąż przypominają folwarki, a stojący na ich czele menedżerowie są agresywni, despotyczni i dominujący. W efekcie pracownicy nie zajmują się pracą tylko wychwytywaniem nastrojów pana i zastanawiają się co zrobić, żeby nie podpaść. To zabija ich kreatywność, inteligencję.

Czytaj też: Santorski: polskie firmy przypominają XVI-wieczne folwarki

- Niesamowite, jak to działa - nawet w nowoczesnych przedsiębiorstwach, nawet w międzynarodowych korporacjach mających swoje oddziały w Polsce - mówi dla "DGP" Santorski. - Zresztą ta infekcja dotyka nie tylko firmy, ale też nasze kliniki, uczelnie, redakcje, kluby sportowe czy szkoły. Wszędzie w szybkim czasie wytwarza się folwark (...) To jest jak jakaś zakaźna choroba, społeczny wirus ebola - dodaje.

Psycholog przytacza również na łamach dziennika przykład firmy z lat 90., której właściciel każdego ranka gromadził swój zespół i dyscyplinował: chłoszcząc słowem i bijąc rękawiczką po twarzach tych, którzy mu podpadli.

- We współczesnym slangu korporacyjnym to się nazywa dywanik u szefa i zjebka, po których następuje zaproszenie na piwo. Witold Gombrowicz w „Ferdydurke" opisuje Józia, który wciela się w rolę pana i bije po gębie swojego kolegę, odgrywającego rolę parobka. A ten się cieszy - mocno pan bije, po jaśniepańsku. Jest w tym jakaś masochistyczna przyjemność, że pan taki mocny, że jak trzepnie, to człowiek poczuje, gdzie jest jego miejsce - wyjaśnia Santorski.

Zresztą, jak wynika z badań prof. Hryniewicza, 60 proc. kadry dobrze się czuje w takim sposobie zarządzania i całkowicie go akceptuje. To rodzaj ucieczki przed wolnością - czytamy w dzienniku.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

3 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

korposuka 2014-12-12 09:17:00

marchew- święta racja!!!! lepiej bym tego nie ujęła. ja pracuję rozwijając sieć franczyzową i często słyszę od polskich byznesenów, że się nie sprzedadzą "obcym"- uważam, że to najlepsze co mogą zrobić by nie spierdo...ć swojego biznesu to uczuć się zarządzania od innych krajów- w Polsce nie istnieje taka dziedzina jak "zarządzanie" w Polsce istnieje "jeb...e"

Mailo 2014-09-27 11:47:05

Zgadzam się, wolność od zawsze tylko złudzeniem :/

marchef 2014-06-08 19:11:14

ot cała prawda. Potwierdzam z doświadczeń w kilkunastu firmach, głownie polskich średniej wielkości. Kilku z nich już nie ma, a były powszechnie znane, mocne marki, itd. Lecz boss miał zawsze rację i oddawał się buraczanym zapędom, olewając potencjał swoich pracowników, promując klakierów i kapusiów, szukając poklasku i służalczej postawy parobka, ...bo to ja mam byznes firmę, i co mi tu będą gadać,

REKLAMA