Mniej upadłości w budowlance, choć nie jest najlepiej

W 2014 r. zanotowano 168 upadłości wśród firm budowlanych, czyli o 21 proc. mniej niż rok wcześniej.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Mniej upadłości w budowlance, choć nie jest najlepiej

PODZIEL SIĘ


Autor: WNP.pl

wnp.pl

12 mar 2015 9:53


- Statystyki dotyczące niewypłacalności przedsiębiorstw budowlanych dowodzą, że udało się zrobić istotny krok naprzód - mówi Marcin Siwa, dyrektor działu oceny ryzyka w Coface.

- Branża, która w latach 2010-2012 charakteryzowała się wysokim poziomem upadłości przedsiębiorstw, przeobraziła się w sektor wykazujący największą poprawę pod względem liczby przypadków niewypłacalności - wskazał Siwa.

- Na razie oznaki ożywienia widać w budownictwie mieszkaniowym, stanowiącym jednak niewielką część całego sektora budowlanego. Napływ środków z nowego budżetu unijnego pomaga zmniejszyć ryzyko związane z branżą budowlaną - dodał.

Czytaj też: Boom w budownictwie i nieruchomościach. Przybywa ofert pracy

W branży budowlanej bankrutują przede wszystkim firmy wykonawcze oraz mniejsi deweloperzy. Dotyczy to głównie firm o średniej skali działalności.

- Firmy większe - zarówno wykonawcze jak i deweloperskie - radzą sobie lepiej. Widoczne jest ożywienie i poprawa sytuacji finansowej deweloperów. Zaczęła rosnąć liczba sprzedanych mieszkań, więcej jest pozwoleń na budowę, perspektywy są zatem dość obiecujące - stwierdził Siwa.

Dodał, że na fali poprawy sytuacji rynku budowlanego korzystać będą producenci i dystrybutorzy materiałów budowlanych, których marże wzrosną dzięki wyższemu popytowi.

W ocenie dyrektora, należy oczekiwać stopniowego wychodzenia z deflacji cen produkcji budowlano-montażowej, zapoczątkowanej w połowie 2012 r. Branża budowlana czeka na realizację inwestycji infrastrukturalnych z perspektywy unijnej 2014-2020.

- Wpływ środków z tego tytułu praktycznie nie ma jeszcze żadnego wpływu na sytuację firm z sektora. Obecnie wiele inwestycji jest w fazie przetargów czy projektowania, natomiast rzeczywiście realizowanych projektów jest niewiele - podkreślił Siwa.

- Pracy jest mało, koszty stałe - mimo, że już ograniczone po latach 2012-2013 - trzeba pokrywać, a więc presja na zdobywanie nowych zleceń, a tym samym obniżanie cen, jest bardzo duża. Nadal zauważamy problemy płynnościowe firm budowlanych, szczególnie specjalizujących się w budownictwie infrastrukturalnym - zaznaczył.

Czytaj całość na WNP.pl

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.