Maciej Grelowski: Los zakpił z rady nadzorczej Orlenu

Rada nadzorcza, politycy, opinia publiczna? Wydarzenia ostatnich dni związane z szybką nominacją, a później równie szybką rezygnacją Igora Ostachowicza ze stanowiska członka zarządu PKN Orlen, pokazały, kto tak naprawdę decyduje w Polsce o obsadzie stanowisk w zarządach polskich spółek skarbu państwa.
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Maciej Grelowski: Los zakpił z rady nadzorczej Orlenu

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

26 wrz 2014 13:19


Kiedy dwa dni temu Igor Ostachowicz, jeden z najbliższych współpracowników byłego premiera Donalda Tuska, odpowiedzialny m.in. za public relations, został członkiem zarządu PKN Orlen, wybuchła medialna i polityczna wrzawa.

Nominację dla Ostachowicza ostro skrytykowali również politycy, między innymi Leszek Miller, Janusz Palikot, Ryszard Kalisz czy Włodzimierz Cimoszewicz, który uznał objęcie tego stanowiska przez byłego doradcę premiera za nepotyzm.

Czytaj też: Ostachowicz długo nie zabawił w Orlenie. Już opuszcza zarząd

Z kolei Bogdan Pliszka, politolog, ocenił na antenie TVN24 przyjęcie tego stanowiska (a może raczej, jak to ujął - „podarunku pocieszenia” po odejściu Tuska) za „nieprofesjonalne”. Na efekty medialnego zamieszania i niezadowolenia polskiego społeczeństwa długo nie trzeba było czekać.

Dziś rano spółka poinformowała w komunikacie, że Ostachowicz rezygnuje z pełnienia funkcji członka zarządu spółki. Powód? „Troska o interes spółki publicznej PKN Orlen S.A. w związku z kontrowersjami jakie wywołała ta nominacja”.

- Kandydat nie był złej jakości, to pośpiech i nieprzestrzeganie zasad ładu korporacyjnego, doprowadził do tego, że zarząd stracił dobrego człowieka – komentuje Maciej Grelowski, z BCC i Polskiego Instytutu Dyrektorów.

Mimo tego, że w statucie płockiego koncernu istnieje zastrzeżenie, że dopóki w spółce udziały ma Skarb Państwa, jedną osobę do zarządu powołuje i odwołuje rada nadzorcza na wniosek Ministra Skarbu Państwa, odpowiedzialność za taki obrót spraw ponosi rada nadzorcza.

- Nie może być tak, że członek rady nadzorczej robi wszystko, co każe mu minister – mówi Grelowski. - To, że zarząd stracił możliwość współpracy z człowiekiem o tak rozległych kontaktach jest winą rady nadzorczej, która przy okazji naraziła opinię o całej spółce na szwank – dodaje.

Jego zdaniem kandydat był właściwy, a niewłaściwe było procedowanie. – Dużą niezręcznością i oportunizmem wykazali się członkowie rady nadzorczej i los bardzo szybko z nich zakpił – ocenia Maciej Grelowski. - Oportunizm rady obnażył fasadowość całej tej struktury w wykonaniu skarbu państwa - dodaje.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Szaey Obywatel 2014-10-01 08:52:49

To nie los zakpił. z rady. Rada sama się wykreowała na gremium pajaców i na kpiny. Za rok mianują członkiem zarządu Orlenu, czy Azotów, pedikiurzystkę premier Kopacz.