Listowna wylewność prezesów...

Szef JPMorgan, Jamie Dimon, pisze list do pracowników. Ma złe wieści - wykryto u niego nowotwór gardła. Czy prezesom łatwiej o trudnych sprawach pisać w listach?
REKLAMA


Puls HR Puls HR

Listowna wylewność prezesów...

PODZIEL SIĘ


Autor: jm

2 lip 2014 9:46


- Dobra wiadomość jest taka, że prognozy lekarzy są dobre, ponieważ nowotwór udało się wykryć we wczesnym stadium - napisał w liście do swoich pracowników Dimon, podaje CNBC. Teraz szef JPMorgan będzie potrzebował 8 tygodni wolnego na przejście leczenia w Nowym Jorku.

Najwidoczniej przy pomocy listów szefom firm łatwiej przychodzi dzielić się z otoczeniem swoimi prywatnymi - nierzadko trudnymi - sprawami i odczuciami. Epistolograficzna wylewność przydarza się również w Polsce.

Były prezes Giełdy Papierów Wartościowych, Adam Maciejewski za swojej kadencji miał wysłać do swoich pracowników 29 listów. Najbardziej zapadł w pamięć ostatni z nich, napisany tuż przed zmianą na stanowisku szefa GPW.

- Proszę Was, byście nie czynili drugiemu, co Wam niemiłe, byście zawsze byli wobec siebie lojalni, uczciwi i by prawda zawsze wygrywała z kłamstwem, a cnota z podłością. To jest prawdziwa siła, której Wam i sobie życzę - pisał Maciejewski.

Więcej czytaj tutaj: Prezes GPW pisze list do pracowników... Pożegnalny?

Prezesi są jednak nie tylko nadawcami listów, ale i ich odbiorcami. Ostatnio mała dziewczynka i rezolutna córka pracownika Google, wysłała list do jego szefa, aby ten dał tacie jeden dzień wolnego.

Czytaj też: Dziewczynka chce, żeby tata miał dzień wolny i pisze list do jego szefa

Efekt? Daniel Shiplacoff, bezpośredni przełożony ojca dziewczynki był tak zaskoczony listem, że dał mu nie jeden dzień wolny, a cały tydzień. Ojciec z córką cieszą się wspólnymi chwilami właśnie w tym tygodniu.

Podobał się artykuł? Podziel się!

REKLAMA

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.