Kryzys wykosił herosów spośród liderów

Skończyły się czasy, w których lider jest tylko jeden. Szans powodzenia nie mają też rządy autorytarne. Pora na model zbiorowego przywództwa.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Kryzys wykosił herosów spośród liderów

PODZIEL SIĘ


Autor: Jolanta Miśków

16 wrz 2013 8:00


W firmach nie ma już miejsca dla wszechmocnych szefów, których w rękach skupia się cała moc decyzyjna. Raz, że pracownicy mają już dość władców absolutnych, a dwa, że biznesowi też nie wychodzi to na zdrowie.

- Przywództwo to przede wszystkim zadawanie pytań. Niech odpowiedzi przychodzą od ludzi, to motywuje pracowników, scala zespół i w dalszej perspektywie daje lepsze rezultaty niż zarządzanie z gotowymi receptami na wszystko - twierdzi Piotr Szeliga, prezes spółki Boryszew.

Czy w kryzysie, czy po kryzysie - dla biznesu najważniejszy jest klient. A kto go zna najlepiej? Pracownicy.
- W Polsce mamy 1,5 tys. utalentowanych pracowników. Są oni blisko rynku, klienta i wiedzą, jakie decyzje należy podejmować. Warto ich wysłuchać - mówi Olga Grygier, prezes PwC Polska. - Jestem pewna, że w naszej firmie rola lidera jako despoty w ogóle by się nie sprawdziła - dodaje.

Zdaniem Grygier wszelkie decyzje podejmowane na poziomie zarządu powinny być nie tylko komunikowane załodze, ale też wyjaśniane, bo ludzi w każdą zmianę trzeba wciągać, angażować. Komunikacja jest zatem potrzebna na każdym etapie funkcjonowania firmy, a zadbać o nią musi kadra zarządzająca.

Dobry lider nie może dopuścić do tego, by pracownicy byli biernymi obserwatorami działań firmy. Jeszcze gorzej, jeśli nie są informowani o tym, co się dzieje, a o wszystkim dowiadują się z mediów.

- Kiedy zastanawiam się nad tym, jak kryzys wpłynął na rolę menedżera, od razu mam przed oczami hasło: komunikacja wewnętrzna. Liczba informacji podawanych przez media na temat sytuacji spółki, a później mieszanka ich interpretacji powodowała, że musiałem oddzielać ziarna od plew - mówi Sebastian Mikosz, prezes PLL LOT.

Oznacza to, że lider powinien tłumaczyć załodze, jaka jest rzeczywistość, w której się znaleźli i wskazywać kierunek, w którym trzeba podążać.

Gdyby ten dialog był od początku, nie trzeba by było oddzielać później ziaren od plew i walczyć ze spekulacjami.

Oprócz tego, że media zbyt mocno wdzierają się w strukturę firm, rewolucja cyfrowa na dobre zmieniła sposób, w jaki komunikują się one z inwestorami, pracownikami czy z klientami. Czasem jedna sekunda wystarczy, by zniszczyć reputację firmy, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę portale społecznościowe.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

Nie ma jeszcze komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

REKLAMA