Kolisz, AIP: Polacy muszą zmienić mentalność. Nie są przygotowani do zarabiania wielkich pieniędzy

- Większość Polaków jest przygotowana do pracy na etacie. Ludzie wolą mieć pewne mniej niż niepewne więcej. Mając do wyboru 1500 złotych co miesiąc, a ryzyko z szansą na duży zysk, wybierają pierwszą opcję - mówi Sebastian Kolisz, partner zarządzający AIP w południowo-wschodniej Polsce.
REKLAMA
Puls HR Puls HR

Kolisz, AIP: Polacy muszą zmienić mentalność. Nie są przygotowani do zarabiania wielkich pieniędzy

PODZIEL SIĘ


Autor: jk

4 lut 2016 12:58


Czym zajmujecie się w Akademickich Inkubatorach Przedsiębiorczości?

Sebastian Kolisz, partner zarządzający AIP w południowo-wschodniej Polsce: - Jako ogólnopolskie Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości zrzeszone w markę inkubatory.pl już od 2004 roku wspieramy młode osoby startujące w biznesie. 12 lat temu zajęliśmy się tym kompleksowo. Pierwsze lata ukierunkowaliśmy w takim modelu, który później okazał się dokładnie tym, czym stała się ideologia start-upowa.

Byliście prekursorami?

- Dokładnie, wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że świat pójdzie w tym kierunku i będzie na to boom. My realizujemy tę ideologię od 10 lat, potem przyszło to ze Stanów Zjednoczonych i zostało określone jako startupy. Było to spójne z tym, co my robiliśmy już od kilku lat. Otrzymując środki z Unii Europejskiej stworzyliśmy w kraju 50 inkubatorów.

Można wyróżnić jedną definicję start-upu?

- Różne osoby różnie określają czym jest start-up. Na pewno musi być on innowacyjny i skalowalny. Nie wystarczy stwierdzić: jestem przedsiębiorczy i założę firmę, żeby zarabiać pieniądze. Nie wszystkie firmy to start-upy. My podeszliśmy do tematu sprawiedliwie. Działalność, która często była wytykana, że nie jest start-upem, często potrzebowała doszlifowania i zmiany mentalności. Dzięki naszej pomocy udawało jej się zostać start-upem.

Wszystkie osoby działające w AIP mają swoje biznesy: to 2 tysiące aktywnych projektów. Jedne są już start-upami, inne raczkują, ale każdy dąży do tego, żeby stworzyć innowacyjny produkt, który się sprzeda.

Jaki najbardziej nietypowy start-up osiągnął sukces?

- Mi się podobał tramwaj party. Ktoś pomyślał: weźmy tramwaj, dogadajmy się z urzędem i zróbmy w nim imprezę. Padały głosy, że to się nie uda, bo to komunikacja zbiorowa. Temat wypalił i tramwaj jeździł po Krakowie. Drugi pomysł to dom strachów. Znane są od dawna, ostatnio mówiono, że wesołe miasteczka padają. Dom strachów został zrobiony i spotkał się z fenomenalnym odbiorem. W planach jest stworzenie sieci domu strachów.

CZYTAJ DALEJ »
Podobał się artykuł? Podziel się!

1 komentarzy. Kliknij aby dodać komentarz.

Anna 2016-02-04 16:30:20

Za publiczne pieniądze to każdy głupi potrafi firmę otwierać. Jak te firmy upadają to pieniądze od podatników się marnują. A jak zarabiają to nigdy nie zwracają, a mogliby po paru latach sukcesów oddać tą dotację. Wszelkie darowizny unijne są rażąco niesprawiedliwe.Niektórzy bogacą się na funduszach unijnych już na kilka pokoleń i z naszych podatków puszą się na liście najbogatszych Forbsa. To demoralizujące .

REKLAMA